• Wpisów:100
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:15
  • Licznik odwiedzin:4 395 / 1417 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Odcinek 99

Do studia wszedł Bruno. Nie zauważył mnie, a ja uważnie mu sie przyjrzałam. Był dziwnie blady, jak nigdy. Miał wory pod oczami, oczy czerwone, tak jakby płakał. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest mocno zmęczony. Po moich policzkach pociekły łzy, bo wiedziałam, że to moja wina, to przezemnie tak wygląda. Jego oczy nie błyszczały tak jak zwykle, były bez wyrazu. Na jego twarzy nie było uśmiechu takiego jak zawsze
Bruno przeleciał wzrokiem po całym pomieszczeniu mówiąc krótkie "cześć". Nie zauważył mnie. Zupełnie jakby mnie tu nie było. A może już dawno o mnie zapomniał? Zrobiło mi sie przykro. Jednak Bruno szybko odwrócił sie w moją strone. Jego oczy rozszerzyły sie z niedowierzenia
-Kasia -wyszeptał tylko, a jego oczy zabłysły łzami. Wstałam powoli, a wszyscy ulotnili sie ze studia. Bruno bardzo powoli do mnie podszedł. Jakby bał sie, że uciekne jak zrobi to szybciej, jakbym była tylko w jego wyobraźni
-Błagam, powiedz coś -Bruno stał naprzeciwko mnie i patrzył mi głęboko w oczy. Kciukami otarł mi łzy z policzków, a z oczu płynęły kolejne. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Stałam jak zahipnotyzowana i wpatrywałam sie w niego
-Powiedz coś, krzycz, bij mnie, tylko błagam nie płacz -wyszeptał. Nadalmnie nie dotykał. A ja tak bardzo chciałam, żeby mnie przytulił i już nigdy nie puścił. W końcu, niewiele myśląc, płacząc wpadłam mu w ramiona, a on natychmiast mnie przytulił, jakby tylko na to czekał
-Kocham Cie Bruno, tak bardzo cie kocham -wyszeptałam wtulona w jegi szyje
-Myślałem, że już nigdy do mnie nie wrócisz, tak bardzo sie bałem, wiesz? -mówił gładząc moje włosy i plecy -Tak bardzo za tobą tęskniłem, myślałem, że zwariuje
-Przepraszam
-Ty? Za co? To ja nawaliłem, zniszczyłem nasz związek. Gdybym mógł cofnąć czas i oszczędzić ci tego wszystkiego, uwierz mi, zrobiłbym to bez mrugnięcia okiem. Kocham cie, skarbie. Błagam daj mi jeszcze szanse, tak bardzo cie kocham
-Zabierz mnie do domu -szepnęłam, niechętnie sie od niego odsuwając. Bruno delikatnie sie uśmiechnął. Jak ja za tym tęskniłam.
-Gdzie są twoje rzeczy
-W domu -Bruno chwycił moją dłoń i wyprowadził mnie na zewnątrz. W domu byliśmy po jakiś 30 minutach. Usiadłam na kanapie, a Bruno od razu do mnie dołączył mocno mnie przytulając. Wtuliłam sie w niego i zamknęłam oczy
-Jesteś głodna? -spytał po jakimś czasie
-Nie -szepnęłam nie otwierając oczu
-Może przyniose ci coś do picia
-Nie chce
-Chcesz coś obejrzeć?
-Och, poprostu siedź cicho i mnie pocałuj -Bruno sie roześmiał i spełnił moją prośbę. Nasze wargi sie złączyły, po tak długim czasie. Bruno całował powoli i delikatnie. Przytulił mnie mocno do siebie
-Kocham cie -szepnął dając mi ostatniego buziaka zanim nie zasnęłam w jego ramionach
 

 
Odcinek 98

Siedziałam w samolocie i zastanawiałam sie nad spotkaniem z nimi wszystkimi. Troche sie denerwowałam. Zastanawiałam sie co mam im powiedzieć i myślałam jak to wszystko będzie teraz wyglądać. Wiedziałam, że nie będe potrafiła im teraz tak poprostu zaufać, ale tak bardzo już za nimi tęskniłam, brakowało mi ich. Postaram sie im od nowa zaufać, nie moge stracić ich wszystkich. Za dużo dla mnie znaczą, za bardzo sie do nich przywiązałam, żeby nie wybaczyć im jednego błędu. Bardzo mnie zranili, ale w końcu robili to, żebym nie cierpiała, robili to dla mnie. Gdyby wiedzieli, że zranią mnie tak bardzo, z pewnością by postąpili inaczej, jestem tego pewna

Podróż nie trwała długo, jednak czułam sie po niej dziwnie zmęczona. Odebrałam swój bagaż i taksówką dojechałam do domu Bruna. Nie było go w domu więc otworzyłam drzwi swoim kluczem. W salonie, jak i w całym domu, był zupełny porządek. Wszystko wyglądało tak jakby nikt tutaj niczego nie ruszał od mojego wyjazdu. W oczach stanęły mi łzy. Zrobiło mi sie przykro i zapragnęłam znaleźć sie w ramionach Bruna. Tak bardzo sie za nim stęskniłam

Spacerkiem szłam w strone studia. Zastanawiałam sie co mam im powiedzieć kiedy tam dojde, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Zupełna pustka. Nie wiedziałam jak mam sie wobec nich zachować. Myślałam jak oni zareagują na mój widok. A może już o mnie zapomnieli. Może Bruno ma już kogoś innego. Tego bałam sie najbardziej. Bo przecież nie było mnie tak długo.
W takich rozmyślaniach doszłam do studia. Ze strachu przed tym co zobacze i jak oni zareagują chciałam sie wycofać. Ale ktoś zupełnie mi w tym przeszkodził. W jednej chwili znalazłam sie w ramionach Ady. Mocno sie do niej przytuliłam. Obie sie popłakałyśmy
-W końcu jesteś, tak sie o ciebie martwiliśmy, tak bardzo cie przepraszam-mówiła. Nie odzywałam sie. Szlochałam cicho w ramionach mojej siostry.
W końcu Ada zabrała mnie na góre, gdzie wszyscy pokolei mnie wyściskali. Płakałam cały czas, nie mogąc sie uspokoić. Philip usadowił mnie na kanapie
-Gdzie Bruno? -spytałam chrapliwym od płaczu głosem
-Zaraz powinien być -powiedział Phil i w tym momencie drzwi sie otworzyły...
 

 
Odcinek 97

Od rodziców poszłam do Szymona. Obiecałam mu, że dam znać kiedy będę wyjeżdżać. I po to do niego idę. Oznajmić, że wracam tam gdzie jest moje życie

Pukałam do drzwi, ale przez dłuższą chwilę, ale nikt nie otwierał. Już miałam się odwracać i iść, ale ktoś otworzył drzwi z całej siły. Stojąc zaraz przy nich uderzyły mnie z taką siłą, że upadłam na ziemie. Widziałam przed oczami jakieś kolorowe plamki, później stały się czarne. Widziałam tylko ciemność u nic więcej, nie słyszałam żadnych głosów ani kroków, straciłam przytomność

Poczułam na głowie powoli otwierając oczy. Leżałam na kanapie w dość dużym pomieszczeniu, na głowie miałam lód, a mimo to głowa bolała mnie tak jakby miała zaraz eksplodować. Chciałam się podnieść i syknęłam z bbólu jednocześnie ktoś przytrzymał mnie tak, żebym leżała.
-Nie wstawaj jeszcze przez chwilę -to był głos Szymona. Od wróciłam głowę w jego stronę. Patrzył na mnie uważnie, nie spuszczając wzroku nawet na chwilę.
-Chyba powinienem zawieźć cie do szpitala. Przepraszam cie za to, co się stało -powiedział Szymon
-Nie ma za co. Przecież to był tylko przypadek -uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Skoro nic się nie stało to możemy już iść -usłyszałam głos Sylwii gdzieś za sobą. Dopiero teraz zauważyłam, że Szymon był ubrany w jasne jeansy, białą koszulę i szarą marynarkę. Pewnie mieli wychodzić kiedy ja przyszłam i dostałam drzwiami
-Nie, nie możemy iść. Nie zostawię Kasi samej po tym jak z taką siłą dostała od ciebie drzwiami. Powinienem zawieźć cie do szpitala. To nie są żarty -z ostatnim zdaniem zwrócił się do mnie. Głowa już mniej mnie bolała, ale cały czas bolała, i mocno to czułam. Matko, ile ta dziewczyna ma siły. Pewnie mam teraz guza na pół czoła. Ale mam za swoje. Nie powinnam tak sobie przychodzić bez zapowiedzi. Powinnam dać znać, że przyjdę. Ale Sylwia powinna uważać jak otwiera drzwi. Z taką siłą może kogoś zabić
-Nie Szymon, nie potrzebny mi żaden szpital. Już jest w porządku -powiedziałam trochę ochrypłym głosem. Ten ból był wyczerpujący. Najchętniej poszła bym teraz spać i nie słuchała tej durnej Sylwii. Ta kobieta zawsze działała mi na nerwy. Nigdy jej nie lubiłam, chociaż kiedyś Sylwia próbowała się ze mną zakolegować. Ale od początku wiedziałam jakie z niej ziółko i wolałam żadnych bliższych kontaktów z nią nie utrzymywać
-Więc co tu jeszcze robisz? My musimy już wychodzić i tak jesteśmy przez ciebie spóźnieni -Sylwia patrzyła na mnie z wrogością w oczach
-Jasne, już mnie nie ma -zdjęłam z głowy lód i chciałam się podnieść, ale siedzący przy mnie Szymon nie pozwolił mi wstać
-Jeśli ktoś musi wyjść to ty. Ja nigdzie nie idę -powiedział patrząc na Sylwie. Był na nią strasznie zły. Aż gotował się ze złości
-To znaczy, że mam iść sama? -patrzyła na niego z niedowierzaniem
-Nie, możesz iść z kim chcesz, ale ja nie idę
-Przez nią zostaniesz w domu? Zamiast iść ze mną? Nie mogę w to uwierzyć
-Sylwia zobacz co jej zrobiłaś, mogłaś jej zrobić krzywdę
-Nic mnie ona nie obchodzi. Natomiast obchodzi mnie impreza,na kktórą Obiecałam przyjść
-Ciebie zawsze obchodzą tylko imprezy. Idź, przecież cie nie trzymam
-Miałeś iść ze mną
-Ale nie idę -Sylwia z obrażoną miną wyszła z mieszkania. Przez całą ich kłótnie nie odezwalam się nawet słowem. Jakbym mogła to bym wstała i wyszła, ale Szymon cały czas mnie trzymał nie pozwalając mi wstać. Czułam się trochę niezręcznie kiedy tak Leżałam na tej kanapie, a oni się kłócili. Chciałam stamtąd zniknąć, a najlepiej cofnąć czas
-Ej, wszystko w porządku? -spytał Szymon kiedy już prawie zasypiałam
-Tak, jasne. Przepraszam cie, przeze mnie się pokłóciliście. Chciałam się tylko pożegnać, ale gdybym wiedziała, że ona tu będzie to bym wcale nie przyszła
-Daj spokój, jak byś nie przyszła to o co innego byśmy się pokłócili, to już standard. To ja powinienem cie przepraszać. Jak głowa? Boli?
-Tylko trochę. Ale już jest dobrze. Już sobie pójdę
-Zaraz, przyszłaś się pożegnać? Wyjeżdżasz?
-Tak, nie mogę tutaj siedzieć całą wieczność, musze wrócić w końcu do pracy. I tak już dużo wolnego sobie wzięłam. Poza tym tęsknię za przyjaciółmi
-I za twoim facetem
-Tak, za nim też -powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Najbardziej tęskniłam za Brunem i Adą. Nie mogę się doczekać kiedy spojrzę w te piękne brązowe oczy i kiedy się do niego w końcu przytule.
-Kiedy jedziesz?
-Dzisiaj
-Tak szybko? Czemu nie powiedziałaś wcześniej?
-Bo to była szybka decyzja
-Ciesze sie, że Cię spotkałem. Naprawdę bardzo się ciesze
-Ja też Szymon. Fajnie było z tobą porozmawiać po tak długim czasie. Ale teraz musze już lecieć. Musze się do końca spakować
-Odwieźć cie na lotnisko?
-Nie, tata mnie odwiezie
-Pozwól mi chociaż odwieźć cie do hotelu
-Jeśli byś mógł byłabym ci bardzo wdzięczna
Pod hotelem Szymon przytulił mnie mocno do siebie i trzymał przez chwile w takiej pozycji. Jeszcze raz przeprosił za Sylwie i opatrzył mojego guza.
-Bardzo źle to wygląda? -spytałam, gdy tak patrzył na moje czoło. Pokiwał przecząoco głową
-Mogło być o wiele gorzej. Ale moim zdaniem Irak powinnaś pójść do lekarza. Wygląda niewinnie, ale wolałbym, żebyś to sprawdziła
-Przecież nic mi nie jest, wszystko jest dobrze. Nic się nie martw, będzie dobrze
-Musi tak być innego wyjścia nie ma -powiedział z uśmiechem -Ale nie bądź takim uparciuchem i idź do tego lekarza, proszę. Obiecaj mi, że pójdziesz
-Dobrze pójdę
-Na pewno?
-Tak Na pewno , tylko nie wiem jeszcze kiedy. Po powrocie mogę nie mieć tyle czasu -mówiłam z uśmiechem, a Szymon spojrzał na mnie groźnie -No nie gorączkuj się tak, pójdę zaraz po powrocie
-Przyjedź czasem do nas -jeszcze raz mnie przytulił. Cmoknęłam go w policzek i weszłam do hotelu. Pakując swoje rzeczy nie mogłam się doczekać kiedy będę w końcu w LA u boku mojego ukochanego i moich przyjaciół
  • awatar HooligankaPaulinka: Wszystkie sylwie takie są :/ XD Nie no żartuję, ale nie mogę się doczekac kolejnego odcinka :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 96

Minął już miesiąc, a ja cholernie chce wracać. Chociaż nadal nie wiem czy powinnam. Może zostane tutaj jeszcze troche? Ale tak cholernie tęsknie za Brunem, za Adą i za nimi wszystkimi. Po kilku dniach leżenia w pokoju hotelowym doszłam do wniosku, że potrafie im wybaczyć, pod warunkiem, że nie zrobią znów czegoś podobnego. Tak bardzo chce mieć już ich przy sobie. Tak bardzo chce się znaleź w ramionach BBruno. Nie myśląc długo zadzwoniłam na lotnisko i zarezerwowałam bilet na najbliższy lot do Los Angeles. Lot jest wieczorem. Jak najszybciej się spakowałam i pobiegłam do rodziców, żeby się pożegnać. Jak dobrze, że to nie jest daleko od hotelu, w którym się zatrzymałam.
-Już wyjeżdżasz? Tak szybko? Dlaczego? -moja mama nie mogła przeżyć, że już wyjeżdżam. Dla niej mogłabym zostać tutaj i nic nie robić tylko plotkować z nią i pomagać jej w kuchni. Cały czas traktuje mnie jak małe dziecko. Zawsze tak było i chyba już tak zostanie. W pprzeciwieństwie do Ady, mi dawali dużo miłości w dzieciństwie, wiedziałam, że mnie kochają, ale Ada nie mogła tego samego powiedzieć. Jedynie o ojcu. On kocha nas obie tak samo, zawsze tak było. I zawsze kłócił się o to z matką, bo ona zawsze mówiła, że Ada jest za bardzo rozpuszczalna. A ja codziennie przed spaniem modliłam się, żeby matka dała jej choć połowę miłości ttakiej jakiej daje mi. Ale moje modlitwy nigdy się nie spełniły. Ada nigdy mnie nnienawidził za toco robi matka, ani nnigdy nie obwiniała mnie o to. Zawsze mnie kochają tak samo jak ja ją.
-Mamo mam trochę spraw do załatwienia, musze wracać -powiedziałam przytulając ją
-Nie możesz zostać jjeszcze przez tydzień?
-Niestety mamo nie mogę -przytuliłam się do ttaty i cmoknęłam ggo w policzek. -Ale wy zawsze możecie przyjechać do mnie -mówiłam z delikatnym uśmiechem
-Z czego się tak cieszysz młoda damo? -tata patrząc na mnie uśmiechał się od ucha do ucha
-Bardzo was kocham -powiedziałam i jjeszcze raz z obojgiem się pożegnałam
-O której musisz być na lotnisku? -tata zatrzymał mnie przy drzwiach
-O 18 mam lot -powiedziałam patrząc na niego
-Przyjadę po cciebie o 16 pod hotel i zawiozę cie na lotnisko
-Dziękuję tato -cmoknęłam go w policzek i już mnie nie było
 

 
Odcinek 95

Przez następny tydzień byłam codziennie u rodziców. Nie przeniosłam sie do nich, wieczorem wracałam do hotelu, żeby spokojnie przemyśleć. Nie spotykałam sie z Szymonem, nie chodziłam na zakupy. Chodziłam tylko do rodziców. Mimo, że całe dnie miałam co robić to jak wracałam do hotelu myślałam o tym, żeby wracać do La. Minął już prawie miesiąc, strasznie dużo czasu. Nie postanowiłam jeszcze co z nami będzie, ale cholernie za nimi tęsknię. Za wszystkimi.

-Myślałem, że już wyjechałaś -Szymon zaszedł mi drogę, gdy wracałam do hotelu
-Jeszcze nie -powiedziałam patrząc na niego
-A kiedy planujesz wracać? Bo chyba nie myślisz już tutaj zostać
-Wracam za kilka dni
-Szczerze mówiąc to miałem nadzieje, że powiesz, że zostajesz tutaj i nigdzie nie wyjeżdzasz
-Moje życie jest teraz tam, w LA. Tam mam znajomych, przyjaciół i prace, tam jestem szczęśliwa
-Najważnjejsze, że jest ci tam dobrze
-Nawet nie wiesz jak bardzo
-Mam do ciebie tylko jedną prośbe
-Jaką?
-Daj mi znać jak będziesz miała zamiar już wracać. Chciałbym sie z tobą pożegnać
-Dobrze
-Obiecujesz?
-Tak, obiecuje
-Bardzo sie cieszę, że w końcu przyjechałaś, chociaż wiem, że nie miałaś w planach na spotkanie mnie -Szymon przytulił mnie do siebie i gładził mnie po plecach
-Szczerze mówiąc masz racje, ale nie żałuje
-Dasz zaprosić sie na kawę i ciastko? Tutaj niedaleko jest taka przyjemna kawiarenka, możemy sie tam przejść.
-Nie wiem czy to dobry pomysł
-No nie daj sie prosić. Nie zajme ci całego dnia. Wypijmy kawę i jeśli będziesz chciała już iść to nie będe cie zatrzymywał, No chodź
-No dobrze -powiedziałam uśmiechając sie.

Kawiarenka była bardzo przytulana i pracowali w niej mili kelnerzy. Z Szymonem rozmawiało mi sie bardzo dobrze, cały czas mnie rozśmieszał. I pomyśleć, że gdyby nie jego skok w bok bylibyśmy dalej razem. Kiedy byliśmy razem było nam dobrze. Ale tylko mi sie tak wydaje
-Wszystko w porządku? -Szymon spojrzał na mnie uważne unosząc w górę jedną brew
-Przepraszam, zamyśliłam sie -powiedziałam
-Zauważyłem, kompletnie mnie nie słuchasz. Aż tak bardzo cie zanudziłem?
-Nie,nie, nic z tych rzeczy. Poprostu sie zamyśliłam, przepraszam

Po niecałych dwóch godzinach Szymon odprowadził mnie pod hotel i pożegnał sie buziakiem w policzek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 94

Myślałam o słowach Szymona, ale moje myśli zawsze zajmował Bruno. Cholernie zanim tęskniłam. Za nimi wszystkimi. Brakowało mi ich towarzystwa, uśmiechów, żartów. Miałam ochote wsiąść w samolot i wracać. Ale nie moge. Kiedy tylko zdecyduje, że wracam przypomina mi sie jak bardzo mnie okłamywali wiedząc, że będe cierpieć jeszcze bardziej dowiadując sie o wszystkim jako ostatnia mimo, że cała sprawa mnie dotyczyła. Bardzo chciałabym do nich wrócić, ale z drugiej strony nie mogłam zapomnieć i ich kłamstwach. Tyle czasu mnie okłamywali, nie pozwolili poznać mi prawdy. A przecież powinnam ją znać. Właśnie ja powinnam o wszystkim najlepiej, a nie wiedziałam zupełnie nic.

Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi. Byłam pewna, że to ten sam mężczyzna co zawsze. Nieraz widział mnie w takim stanie, zapyta tylko czy czegoś nie potrzebuje, uśmiechnie sie i pójdzie. Nie ocierając twarzy z łez podeszłam do drzwi i Otworzyłam je.
-Co ty tu robisz? -spytałam widząc Szymona. Zdziwił mnie jego widok, bo nie przypominam sobie, żebym mówiła mu, w którym pokoju mieszkam, a w recepcji nie dostałby takiej informacji. A może dostałby?
-Co sie stało? -spytał z wyraźną troską na twarzy.
-Nic takiego -powiedziałam szybko ocierając twarz. Weszłam do pokoju, a Szymon za mną.
-Jakby to nie było nic takiego to byś nie płakała. Ty nie płaczesz z byle powodu. No więc? Powiesz mi?
-To naprawde nic takiego. Nie przejmuj sie.
-Nie chce, żebyś była smutna
-Nie jestem, przysięgam
-Jak nie chcesz to nie mów, ale pamiętaj, że zawsze możesz ze mną pogadać o czym tylko zechcesz
-Dziękuje Szymon -uśmiechnęłam sie delikatnie

******
-Nie mam pojęcia, gdzie mogła pojechać -Bruno chodził po studio w tą i z powrotem. Wszyscy sie denerwowali. Minęło już dwa tygodnie, a Kasia nie dała żadnego znaku życia, telefon ma nadal wyłączony
-Nie pojechała do rodziców? -Bruno łapał sie wszystkiego co przyszło mu do głowy. Był gotów wsiadać w samochód i za nią jechać, ale nie miał pojęcia, w którą stronę ma ruszyć. I to było najgorsze. Ta bezradność. Nie mógł nic zrobić, nie wiedział gdzie jest jego ukochana, co robi, czy wszystko u niej w porządku. Od dwóch tygodni nie przestał o niej myślec nawet na sekundę. Najchętniej porwałby ją w ramiona i nigdy nie puścić
-Dzwoniłam, nie ma jej tam. Kasia nawet z nikim nie rozmawiała. -Ada bała sie, że Kasi mogło sie coś stać.

******
Powoli szłam w stronę domu rodziców. Nie miałam zbytnio ochoty na żadne towarzystwo, ale gdyby rodzice dowiedzieli sie od kogoś, że tu jestem to byliby źli i mieliby do tego powód. A Pozatym ja też sie za nimi stęskniłam. Może wizyta u rodziców pomoże mi troche zapomnieć o Brunie.
Stanęłam pod drzwiami i nacisnęłam klamke. Wiedziałam, że drzwi będą otwarte. Nigdy ich nie zamykali, tylko na nic. Powoli weszłam do salonu. Rodzice siedzieli na kanapie oglądając jakiś film, siedzieli tyłem do mnie więc nawet mnie nie zauważyli. Chwile stałam i zastanawiałam sie czy mam wyjść i przyjść kiedy indziej czy sie odezwać. Ale mimo niechęci do jakiego kolwiek towarzystwa wygrała tęsknota za rodzicami
-Powinniście zacząć zamykać te drzwi -rodzice momentalnie sie odwrócili i już po chwili zostałam wyściskana przez ich obojga.
-Ale niespodzianka! Mogłaś zadzwonić, przygotowalabym coś dobrego do jedzenia, mogłaś dać znać, przygotowalabym sie -mama mówiła jak opętana, ale widziałam tą radość w jej oczach. Uśmiechałam sie mimo woli.
-Chciałam wam zrobić niespodziankę -powiedziałam cały czas sie uśmiechając
-I udało ci sie. Chodź tutaj, niech ja cie jeszcze raz uściskam -tata wziął mnie znowu w ramiona. Tego było mi trzeba. Mojej rodziny. Tylko tu może mi być dobrze, w ramionach taty. Zawsze go kochałam i kochać będe. Zawsze był moim najlepszym przyjacielem. Niestety nasze kontakty zepsuły sie po moim wyjeździe
-Napewno jesteś głodna -mama jak zwykle myślała tylko o tym, aby ten kto do niej zawita był zawsze dobrze nakarmiony
-Bardzo
-Od jak dawna tu jesteś?
-O kilku dni -mówiłam idąc za mamą do kuchni
-I nawet nie dałaś znać?! Gdzie sie Zatrzymałaś?
-W hotelu
-Mogłaś przyjść do nas, przecież wiesz, że zawsze jesteś tutaj mile widziana
-Wiem mamo, poprostu musze przemyśleć kilka spraw
-Czy coś sie stało?
-Nie, wszystko w porządku -powiedziałam. Wizyta u rodziców minęła wyśmienicie. Naprawde cieszę sie, że do nich poszłam. Czas zleciał mi na bardzo miłych rozmowach, zapomniałam o Brunie i znów miałam dobry kontakt z rodzicami. Nie zadawali żadnych niezręcznych pytań dzięki czemu dobrze sie czułam. Stare czasy wróciły. Z uśmiechem na twarzy wróciłam do hotelu.
  • awatar HooligankaPaulinka: Czekałam, czekałam i się doczekałam <3 Kasia, nie rób głupstw, wszyscy tęsknią :( Nie mogę się doczekać kolejnego. P.S. Spróbuję cię troszkę rozpromować i przyciągnąć więcej czytelników. Zapraszam też do siebie www.inthislifewearefighters.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 93

Zrobiło sie już ciemno i z tym samym dużo chłodniej, gdy dalej spacerowałam alejkami parku. Tego mi było właśnie trzeba. Nogi już mnie troche bolały więc usiadłam na ławce i wpatrywałam sie w gwiazdy na niebie. Było chłodno, ale jak na środek wcześnia, jeszcze dosyć ciepło.
-Miałem nadzieje, że w końcu znów cie tutaj spotkam -usłyszałam głos Szymona, ale nie odwróciłam sie w jego stronę. Po chwili przysiadł sie do mnie. Nie odzywałam sie. Cały czas obserwowałam niebo
-Jestes na mnie zła? -spytał po chwili. Czułam na sobie jego wzrok
-Nie. Dlaczego? -spytałam nie spoglądając na niego
-Za tą akcje z Sylwią. Bardzo cie za nią przepraszam, nie myślałem, że ją spotkamy, miała być w tym czasie na jakiś zajęciach
-Widocznie nie była. Wiesz co mnie najbardziej dziwi? -spojrzałam na niego. Pokręcił przecząco głową -Że związałeś sie z kimś takim jak ona. Przecież wiesz jaka ona jest.
-Wiem
-Więc dlaczego? Zasługujesz na kogoś dużo lepszego
-Nie zasługuje
-Dlaczego tak mówisz?
-Zdradziłem cie, cholernie cie zraniłem. Miałem najlepszą kobietę na świecie, a to schrzaniłem. Nie zasługuje na nikogo lepszego -patrzyłam na niego w osłupieniu. Nie spodziewałam sie takiej odpowiedzi -Kiedy odemnie nie wiedziałem co ze sobą zrobić, tak strasznie cie kochałem. A potem wyjechałaś i zrozumiałem, że już nigdy cie nie odzyskam. Związałem sie z Sylwią. Tak, wiem jaka ona jest, ale myślałem, że będe mógł zapomnieć o tobie. Nie udało mi sie. Ale jestem z nią, bo nie zasługuje na nikogo lepszego. Jestem cholernym dupkiem i teraz musze cierpieć za to co zrobiłem
-Szymon nie mów tak, to wszystko było już dawno. Jesteś świetnym chłopakiem, powinieneś mieć dziewczyne, którą będziesz kochał
-Miałem taką. Spierdoliłem sprawę, żadnej innej nie pokocham tak samo
-Nie wiesz tego, bo nawet nie spróbowałeś
-Nie chce próbować. Już nigdy w życiu nie chce zranić nikogo tak jak zraniłem ciebie
-Człowiek uczy sie na błędach. Zrobiłeś to raz, więcej byś nie zrobił
-Nie chce Kasia, naprawde nie chce. Nie pokocham nikogo tak jak ciebie, nie ma drugiej tak wspaniałej kobiety jak ty
-Nie prawda
-Prosze, nie rozmawiajmy o tym
-Przemyśl to co mówiłam
-Obiecuje -powiedział i delikatnie sie uśmiechnął. Nie mogłam uwierzyć w to wszystko co mówił. Tak bardzo bolało go moje odejście, że sam skazywał sie teraz na cierpienie.

Szymon odprowadził mnie do hotelu. Chwile porozmawialiśmy i weszłam do środka. Szymon stał pod hotelem dopóki nie zniknęłam mu z oczu.
 

 
Odcinek 92

Szymon zabrał mnie do przytulnej kawiarenki. Usiedliśmy przy stoliku w kącie i popijaliśmy kawę, cały czas rozmawiając. Szymon był jak zawsze gadatliwy. Ale teraz dobrze mi z tym było. Skupiłam całą uwage na Szymonie, nie myśląc o Brunie. Przynajmniej na chwile mogłam oderwać sie od myśli o Brunie i Adzie.
-No a teraz powiedz co tak naprawde cie tu sprowadza? Dawno cie nie było, a teraz nagle przyjechałaś
-Chciałam odpocząć i odwiedzić rodzinne miasto
-Odpocząć od czego?
-Od wszystkiego, od pracy, od obowiązków
-Nie wiem czemu, ale jakoś ci nie wierze
-Ja też nie wiem czemu
-Jak tam z twoim chłopakiem? Czy to przez niego tu przyjechałaś?
-O kogo ci chodzi?
-Nie udawaj, że nie wiesz. Chyba każdy tutaj wie, że związałaś sie z Bruno Marsem
-Naprawde każdy?
-Tak
-No cóż, gazety mają swoją siłe, prawda?
-No więc? Przez niego tu jesteś?
-Nie
-To dlaczego nie go tutaj z tobą?
-Bo chce odpocząć
-Od niego też?
-Symon, prosze cie, Skończmy ten temat, nie chce o tym rozmawiać
-Dobrze, masz racje, przepraszam. Nie chciałem cie tak wypytywać, poprostu byłem ciekawy
-Jak zawsze
-Niektóre cechy sie nie zmieniają
-Niestey-powiedziałam już z uśmiechem. Bardzo miło mi sie rozmawiało z Szymonem. Czas zleciał szybko i musiałam sie już zbierać. Szymon spytał czy może odprowadzić mnie do hotelu, zgodziłam sie. Miło rozmawialiśmy, śmiejąc sie, gdy przed nami stanęła jakaś dziewczyna, zatrzymując nas. Z początku jej nie poznałam, ale już po chwili wiedziałam kto to jest. Sylwia, dziewczyna, przez którą rozstałam sie z Szymonem. Zmieniła sie
-No prosze, kto to do nas zawitał. Czyżby gwiazdka cie zostawiła? -spytała z bezczelnym uśmieszkiem
-Nie powinno cie to interesować -powiedziałam patrząc jej prosto w oczy. Nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami, a po tym jak Szymon mnie z nią zdradził, poprostu ją znienawidziłam
-Nie bądź taka niemiła. Poprostu zapytałam -powiedziala, a uśmieszek nie schodził jej z twarzy. Musiałam sie na nią natknąć? Już pierwszego dnia?
-Odczep sie -powiedziałam. Nie miałam ochoty na to, żeby teraz sie z nią kłócić
-Jak sobie życzysz. Cześć kochanie -powiedziała do Szymona i pocałowała go w usta. Wytrzeszczyłam na nich oczy. Nie mogłam uwierzyć w to co widze. On z nią? Szymon zasługuje na dużo lepszą dziewczyne, a to jest zwykła latawica. Założe sie, że zdradza go na prawo i lewo. W sumie to on może też nie jest lepszy. W końcu zdradził mnie z nią. Zrobiłam im przysługę zostawiając go wtedy. Nie, nie jestem zazdrosna, poprostu nie moge uwierzyć, że Szymon sie z nią związał
-Pójde już, cześć -powiedziałam, gdy sie od siebie oderwali i ruszyłam dalej, w stronę hotelu
-Kasia, poczekaj, odprowadze cie -Szymon złapał mnie za rękę
-Nie ma takiej potrzeby, to już blisko. Napewno chcecie gdzieś pójść we dwoje
-To prawda -powiedziała Sylwia
-Równie dobrze możemy pójść kiedy indziej -powiedział Szymon, a Sylwia zrobiła niezadowoloną minę
-Nie będe psuć wam planów, trzymaj sie Szymon -powiedziałam, wyszarpnęłam Szymonowi swoją rękę i ruszyłam przed siebie
-Spotkamy sie jeszcze?
-Myśle, że raczej nie -powiedziałam i przyspieszyłam kroku.

Cały następny dzień spędziłam w hotelu, leżąc w łóżku. Nie miałam na nich ochoty, nawet na to, żeby sie ubrać czy coś zjeść.
Wieczorem włączyłam swój telefon. Od razu po włączeniu zaczął dzwonić. Bruno. Nie chciałam z nim rozmawiać, jeszcze za wcześnie. Gdy tylko przestał dzwonić wyłączyłam go i położyłam na stolik.
Na myśl o Brunie łzy poleciały mi po policzkach. Tak bardzo za nim tęskniłam, tak bardzo chciałam znaleźć sie w jego ramionach. Wyciągnęłam z walizki jego zdjęcie i z tym zdjęciem w ręku zasnęłam.

Tak minął mi prawie tydzień. Całe dnie spędzałam w pokoju hotelowym, jedzenie zamawiałam do pokoju, zupełnie nie miałam ochoty z niego wychodzić. Cały tydzień spędziłam na rozmyślaniu o Bruno i o tym co mam teraz zrobić.

Po tygodniu postanowiłam sie wykąpać, ubrać i pójść na spacer. Poszłam tą samą drogą co pierwszego dnia. Uwielbiałam ten park, zawsze tutaj przychodziłam, od dziecka. W nim podejmowałam najważniejsze decyzje w moim życiu, tutaj zawsze płakałam i cieszyłam sie. To moje ulubione miejsce.
Chodziłam tak przez dwie godziny nie czując żadnego zmęczenia. Nie rozglądałam sie, patrzyłam przed siebie, a moje myśli ciągle zajmował Bruno. W żadnej chwili nie mogłam o nim zapomnieć
 

 
Odcinek 91

Lot zleciał szybko i spokojnie. Jednak, mimo to ciągle rozmyślałam o Bruno i o Adzie. Czemu nie powiedzieli mi prawdy od razu? Jak pytałam czemu leże w szpitalu? To wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej jak powiedzieliby mi. A teraz zupełnie nie wiem co mam zrobić. Czuje sie zagubiona. Tak bardzo bym chciała być przy Brunie, ale nie moge. Musze sobie to wszystko przemyśleć, na spokojnie, być daleko od nich i mieć pewność, że nie natknę sie gdzieś na nich. Nie wiem czy będe mogła im wybaczyć.
Pokój w hotelu zarezerwowałam jeszcze z lotniska. Dojechałam tam taksówką, na recepcji wypełniłam wszystkie dokumenty, dostałam kluczyk do pokoju i poszłam. Postawiłam walizkę, usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach. Chciało mi sie płakać.
Nie chciałam zatrzymywać sie u rodziców. Pózniej do nich pójde, ale teraz potrzebuje samotności.

**Bruno***
-Jak to wyjechała? -Ada pytała całkiem zdenerwowana, gdy byli sami w studio -Dokąd?
-Nie wiem. Nie powiedziała mi -Bruno był całkiem załamany
-Kiedy wróci?
-Nie wiem do cholery!
-Nie powiedziała ci? -Ada patrzyła na Bruna z nadzieją w oczach. -Nie mam pojęcia gdzie ona mogła pojechać. Naprawde nie powiedziała nawet kiedy wróci?
-Mówiła, że nie wie czy wróci
-To niemożliwe. Dzwoniłeś do niej?
-Z tysiąc razy
-I co?
-Wyłączyła telefon
-Ada, gdzie ona mogła pojechać?
-Naprawde nie wiem, Bruno, nie mam pojęcia

Spacerowałam alejkami parku. Jak zawsze o tej porze roku był prawie pusty. Jesień w tym roku była naprawde piękna. Liście na drzewach były kolorowe, nie było bardzo zimno. Przyjemnie sie spacerowało
-Kasia!? -usłyszałam swoje imie, odwróciłam sie. Zaledwie kilka kroków odemnie stał Szymon. Szymon to mój dawny najlepszy przyjaciel i chłopak w jednym. Nasze drogi sie rozeszły, a ja wyjechałam do Los Angeles. Od tamtej pory nie miałam z nim żadnego kontaktu.
-Kasia, co ty tu robisz? Tak dawno cie nie widziałem. Wyglądasz swietnie -mówił Szymon podchodząc powoli do mnie -No więc? Powiesz coś? Co tu robisz? Wróciłaś? -wyglądał na naprawde zadowolonego z tego, że mnie widzi
-Nie, wzięłam jakiś czas wolnego. Musze troche odpocząć -powiedziałam patrząc na niego -Nic sie nie zmieniłeś
-A ty za to bardzo. Na dobre oczywiście. Wyglądasz naprawde niesamowicie. Kiedy przyjechałaś?
-Dzisiaj. Niedawno.
-Zatrzymałaś sie u rodziców?
-Nie, w hotelu
-Dlaczego?
-Potrzebuje odpoczynku. Za kilka dni do nich pójde
-Czy wszystko w porządku?
-Tak, jasne. A co tam u ciebie? Zostałeś już prezesem tej firmy? -powiedziałam z uśmiechem. Od wielu lat pracował w jednej firmie i bardzo ją lubił.
-Narazie nie, ale za to jestem kierownikiem jednego z najwiekszych działów
-Gratulacje
-Lepiej opowiadaj co tam u ciebie?
-Nie ma nic do opowiadania. Pewnie sie spieszysz? -spytałam, gdy zadzwonił mu telefon, a on rozłączył połączenie
-Nie, nie, mam czas, spokojnie. Wybierzesz sie ze mną na kawę?
-Z chęcią
 

 
Odcinek 90

-Kasia, prosze, nie rób tego -mówił Bruno stojąc nademną. Nie odzywając sie pakowałam swoje rzeczy do walizek. Chciałam wynieść sie stąd jak najszybciej, nie chciałam go widzieć, ani z nim rozmawiać. Chciałam być gdzieś daleko od nich wszystkich.
-Kasia, Przemyśl to, prosze zostań -Bruno próbował mnie przytulić, ale odsunęłam sie
-Nie dotykaj mnie -szepnęłam ze łzami w oczach. To było takie trudne, tak bardzo go kocham. Ale oszukali mnie. Czy będe mogła im zaufać? Chcieli dla mnie dobrze ukrywając przedemną prawde. Ale nie powinni tego robić. W mojej głowie krążyły przeróżne myśli. Nie wiedziałam czy dalej sie pakować czy wrzucić wszystkie rzeczy z powrotem do szafy. Chciałam zostać, ale potrzebowałam kilka dni samotności, żebym mogła to wszystko sobie poukładać w głowie. Ale tak trudno było mi to robić widząc jak Bruno płacze i błaga mnie, żebym została. Chciałam poprostu podejść i sie w niego wtulić, pocałować te słodkie usta, ale nie mogłam. Jeszcze nie teraz.
-Bruno, potrzebuje wszystko przemyśleć -mówiłam dalej sie pakując. Z całych moich sił starałam sie na niego nie spojrzeć
-Moge sie wynieść na jakiś czas, będziesz miała spokój
-Chce wyjechać
-Gdzie?
-To nie powinno cie interesować. Potrzebuje troche samotności
-Obiecaj mi, że wrócisz
-Nie moge ci tego obiecać
-Kasia, prosze. Wróć do mnie
-Nie utrudniaj mi tego -powiedziałam. Złapałam walizkę i ze łzami w oczach wyszłam z domu. Miałam ochote rzucić sie na ziemie i ryczeć jak dziecko. Musiałam sie trzymać. Zamówiona przezemnie taksówka już czekała. Kierowca pomógł mi zapakować walizkę do bagażnika i zawiózł mnie na lotnisko. Tak, leciałam do polski. Musze być przez jakiś czas daleko od nich, nie kontaktować sie z nimi.
 

 
Odcinek 89

-Tak, słucham? -Bruno odebrał telefon chwile po 6 rano. Słuchał, a jego oczy powiększyły sie dwukrotnie. Cała trójka przyglądała mu sie wyczekując aż w końcu coś powie -Zaraz tam będe -powiedział i rozłączył sie. W jego oczach pojawiły sie łzy.
-Kasia jest w szpitalu -powiedział w końcu do przyjaciół
-Dlaczego? Co sie stało? -spytała Urbana, Ada zanienówiła i wypatrywała sie w Bruna ze łzami w oczach, Philem zawładną strach o przyjaciółkę
-Nie wiem, nie chcieli powiedzieć mi nic przez telefon. Jade do niej -powiedział. Pojechali wszyscy. Po 15 minutach cała czwórka prawie wbiegla do szpitala. Bruno natychmiast dopytywał sie recepcjonistki o Kasie. Tak jak powiedziała pielęgniarka wjechali windą na trzecie piętro. Szli szybko korytarzem. W pewnej chwili Bruno zatrzymał sie gwałtownie przy otwartych drzwiach jednej z sali. Patrzył na Kasia. Była nieprzytomna, blada. Wpatrywał sie w nią ze łzami w oczach, niezdolny do jakiegokolwiek ruchu
-Pan Mars? -spytał lekarz wychodzący z jej sali
-Tak -powiedział dalej patrząc na Kasie -Co z nią?
-Możemy porozmawiać w moim gabinecie?
-Oczywiście -powiedział. Po chwili siedział już w gabinecie, naprzeciwko lekarza
-No więc? -spytał zniecierpliwiony
-Pacjentka jest nieprzytomna. Jej organizm jest bardzo przemarznięty. Trafiła do nas przed godziną. Mężczyzna, który ją przywiózł znalazł ją w parku zmarzniętą na kość -powiedział lekarz na jednym wdechu. Taki przypadek był dla niego pestką
-Czy wyjdzie z tego?
-Oczywiście. Potrzebny jej tylko wypoczynek. Jak tylko sie obudzi zrobimy potrzebne badania. Jeśli wszystko będzie w porządku będzie mogła wrócić do domu
-Dziękuje -powiedział i wyszedł z gabinetu. Mówił przyjaciołom to co powiedział lekarz, gdy zobaczył mężczyznę wpatrujacego sie w niego z sali Kasi. Nie był lekarzem, bo nie miał fartucha, ale dlaczego siedział w jej sali trzymając ją za rękę? Znali sie? Bruno nie miał wątpliwości, że to on przywiózł tutaj Kasie. Gdy całą czwórką weszli do sali mężczyzna bez słowa powoli wyszedł siadając na korytarzu.

Słyszałam sciszone głosy nad sobą. Powoli Otworzyłam oczy natychmiast je zamykając przez światło. Po chwili spróbowałam jeszcze raz. Rozejrzałam sie po sali. Nademną stał Bruno, Phil, Ada i Urbana. Poczułam jak mi zimno. Ciaśniej okryłam sie kołdrą
-Kasiu.. -zaczął Bruno
-Niebawidze was -wyszeptałam zamykając oczy. Czułam sie tak strasznie zmęczona. Po chwili lekarz zabrał mnie na badania. Po niecałej godzinie wróciłam z powrotem na sale
-Może pani wracać do domu -powiedział lekarz wchodząc zaraz za mną -Ale musi sie Pani wygrzewać-dodał z uśmiechem
-Dobrze -powiedziałam i skierowałam sie do wyjścia. Lekarz wręczył mi wypis i wyszłam z sali a za mną cała reszta. Nie miałam ochoty sie do nich odzywać, nie chciałam ich widzieć. Ciągle zastanawiałam sie jak oni mogli mnie tak oszukać. Wyszłam ze szpitala i kierowałam sie znowu w stronę parku.
-Kasia chodź do samochodu -powiedział Bruno łapiąc mnie za rękę
-Zostaw mnie -powiedziałam wyrywając rękę -Wy wszyscy wiedzieliście, prawda? Oszukaliście mnie. Ukryliście przedemną prawde. Jak mogliście to zrobić? -byłam na nich tak strasznie zła. Patrzyłam na nich ze łzami w oczach
-Kasia chcieliśmy cie chronić -powiedziała Ada płacząc
-Przed czym? Przed czym chcieliście mnie chronić? -spytałam patrząc na całą czwórkę
-Przed cierpieniem. Nie chciałem, żebyś cierpiała -powiedział Bruno
-I co? Udało ci sie?
-Przepraszam -szepnął. Miał łzy w oczach. Skierowałam sie do samochodu Bruna i bez słowa wsiadłam do niego
 

 
Odcinek 88

Bruno wyszedł z Philem, a ja postanawiam posprzątać troche mieszkanie. Zaczynam od salonu. Przecieram półki, książki ustawiam na półkach. Jedna z nich spada na podłogę, a z niej wypada jakaś koperta. Jedyne co jest na niej napisane to moje dane. Wypatruję sie w nią przez dłuższą chwile po czym biore ją do ręki i wyjmuje jej zawartość. Niepewnym ruchem rozkładam kartkę złożoną na cztery części. Nie mam pojęcia co to jest, ani co sie w niej znajduje, ale zaczynam czytać. Moje oczy zachodzą łzami. Niedowierzając czytam jeszcze raz później kolejny i kolejny. Po moich policzkach płyną łzy. Dziecko, ciąża, poronienie. Jak mogłam tego nie pamiętać? Straciłam dziecko, którego tak bardzo pragnęłam. Jak to sie stało, że nic nie pamiętałam? Nie pamiętałam do tej chwili. Teraz pamietam wszystko. Cały przebieg ciąży i to jak straciłam dziecko. Pokłóciłam sie wtedy z Brunem. Ale dlaczego nikt mi o tym nie powiedział? Ani lekarz, ani nawet przyjaciele i Bruno. Wszyscy to przedemną ukrywali. Dlaczego? Jak mogli to zrobić? Wpatrując sie w kartkę nie moge powstrzymać łez. Nie słysze nawet jak Bruno wchodzi do domu i podchodzi powoli do mnie
-Kochanie? -pyta delikatnie mnie przytulając. Odsuwam sie od niego pokazując mu kartkę. Patrzy na nią, po chwili wzrok kieruje na mnie. W jego oczach jest strach
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? -pytam patrząc na niego gniewnie
-Skarbie to nie tak -powiedział próbując sie do mnie zbliżyć. Odsuwam sie uniemożliwiając mu to
-A jak? Jak mogłeś to przedemną ukryć? Wszyscy o tym wiedzieliście?
-Chcieliśmy oszczędzić ci cierpienia. Kochanie wiedziałem jak bardzo pragnęłaś tego dziecka
-Myslisz, że teraz nie cierpię? Wszyscy mnie oklamaliście. Dlaczego?
-Skarbie.. -zaczął i chwycił mnie za rękę
-Nie dotykaj mnie -sycze i wybiegam z mieszkania. Bruno biegnie za mną. Chowam sie za murkiem. Doskonale go widze, ale on mnie nie. Rozgląda sie dookoła kilka razy po czym wraca do mieszkania. Ide powolnym krokiem w stronę parku. Po moich policzkach w dalszym ciągu płyną łzy, nie próbuje ich nawet powstrzymać. Nie wiem co o tym myśleć. Najbliżsi przyjaciele, na których zawsze mogłam polegać, okłamali mnie. Ukrywali wszystko przedemną. Nie wiem co mam teraz robić. Spaceruje alejkami parku nie wiedząc co teraz począć. Przez głowe przelatuje mi myśl, żeby iść do Ady, ale szybko sie rozmyślam. Ona też napewno o wszystkim wiedziała. Też mnie okłamała. Tak jak oni wszyscy. Zastanawiając sie jak oni mogli to zrobić dalej przechadzam sie po parku. Już dawno zrobiło sie ciemno i troche chłodno, ale niewiele mnie to obchodzi. Nie mam ochoty wracać do domu, ani widzieć, któregoś z moich przyjaciół. Nie wzięłam nawet pieniędzy z domu, żeby pójść do hotelu.

-Nie wiem gdzie jej szukać -mówi zrozpaczony Bruno do Phila. Przyjechała też Ada
-Mówiłam, żebyś jej powiedział do cholery. Mówiłam, że tak będzie. Teraz znienawidzi nas wszystkich -powiedziała Ze łzami w oczach
-Ada spokojnie, teraz musimy sie skoncentrować na tym, żeby ją znaleźć -powiedział Phil. Był bardzo spokojny, ale w środku cały drżał ze strachu. W między czasie przyszła też Urbana, która zawiozła wcześniej dzieci do swojej mamy
-Jest 4 w nocy, może stać jej sie krzywda -mówiła zrozpaczona Ada. Szukali jej w tylu miejscach, a jej nigdzie nie było. Nikt nie miał pojęcia, gdzie może być

Dochodziła już piąta rano. Zmarznięta siedziałam na ławce w parku niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Wpatrzona w jeden punkt nie myślałam już o niczym. Łzy płynęły po moich policzkach, a ja nie miałam nawet siły, żeby podnieść rękę i otrzeć oczy. Jak przez mgłe widziałam mężczyznę, który nachyla sie nademną
-Nic Pani nie jest? Może mógłbym pomóc? -spytał dotykając delikatnie mojego ramienia. Patrzyłam na niego i nie mogłam otworzyć ust, żeby coś powiedzieć. Nagle przed moimi oczami zobaczyłam czarne niewielkie plamki, po chwili zaczęły sie powiększać. Po chwili nastąpiła całkowita ciemność. Upadam. Osuwam sie z ławki wprost w ramiona nieznajomego
 

 
Odcinek 87

Gdy obudziłam sie następnego dnia Bruna nie było już w łóżku. Na jego poduszce leżała mała karteczka, w której informuje mnie, ż wyszedł na chwile do studia i niedługo wróci. Przeczytałam i z powrotem położyłam sie do łóżka. Po niedługiej chwili usłyszałam, że drzwi otwierane są z klucza, a po chwili Bruno wchodzi do sypialni.
-Dzień dobry księżniczko -mówi z uśmiechem i delikatnie całuje moje usta. Mimo, że sie uśmiecha dostrzegam w jego oczach cień zdenerwowania i strachu. Ale nie pytam o to mając nadzieje, że sam mi powie o co chodzi
-Jak w studio? -spytałam
-Dobrze. Jesteś głodna? -spytał natychmiast zmieniając temat
-Jeszcze jak -powiedziałam rozciągając sie na łóżku
-Zaraz coś przygotuje -mówi, składa na moich ustach pocałunek i wychodzi z sypialni. Troche dziwnie sie zachowuje, ale przemilczę to

-W samą porę -mówi Bruno z uśmiechem
-Ale zapachy -mówie siadając przy stole
-Smacznego -mówi Bruno stawiając przedemną talerz z pięknie wyglądającymi goframi
-Od samego patrzenia przytyłam pare kilo -powiedziałam z delikatnym uśmiechem
-Kochanie dobrze wiesz, że nie zaszkodzi ci jeśli troche przytyjesz -powiedział Bruno całując mój policzek
-A ty nie jesz?
-Nie jestem głodny, jadłem rano. Co chcesz do picia?
-Sok -powiedziałam, a po chwili Bruno postawił przedemną szklankę z sokiem pomarańczowym

Te dwa dni minęły w zaskakująco szybkim tempie. Dzisiaj szykuje sie do pracy razem z Brunem. Strasznie sie cieszę, bo już miałam dosyć tego siedzenia w domu. Nie jestem osobą, która może siedzieć i patrzeć w telewizor, nie potrafie tak.

-Pamiętaj co mi obiecałaś skarbie -powiedział Bruno, gdy wsiedliśmy do samochodu
-Obiecywałam coś? -spytałam udając, że nie pamietam
-Jeśli będziesz sie źle czuła masz mi natychmiast mowić -powiedział Bruno skupiając sie na drodze
-Bruno przecież nic mi nie jest, dobrze sie czuje -powiedziałam
-Słońce po prostu sie martwię dlatego chce, żebyś mi to obiecała. Nie daruje sobie jeśli coś ci sie stanie
-Dobrze, obiecuje -powiedziałam. Bruno musnął szybko mój policzek ustami i znowu skoncentrował sie na drodze

W studio zostałam powitana przez wyszystkich mocnymi przytulasami i słowami, że swietnie wyglądam.
Jedyne co mnie zdziwiło to brak Channel. Postanowiłam o to zapytać chłopaków
-Dlaczego nie ma Channel? -spytałam patrząc na Bruna
-Pojechała na wakacje -powiedział Phil puszczając mi oczko -Masz ponad tydzień wolnego od niej -powiedział z uśmiechem
-Jest tutaj tak spokojnie bez niej. Długo musi tu jeszcze pracować?
-Jeszcze jakiś czas, ale szybko minie, zobaczysz

Dzień w studio minął jak zwykle szybko i zabawnie. Czasami bolał mnie aż brzuch ze śmiechu. Za tym własnie tęskniłam. Za pracą i za nimi wszystkimi. Wole to niż siedzieć całymi dniami w domu

Po pracy Bruno zabrał mnie na pyszny obiad w przytulnej restauracji. Już dawno nie bawiłam sie tak dobrze. Bruno starał sie bardzo o to, żeby uśmiech nie schodził mi z twarzy i udawało mu sie to. Jestem przy nim taka szczęśliwa
 

 
Odcinek 86

U Ady troche posiedzieliśmy i pogadaliśmy. Natalia zaczynała już powoli mówić. Jest taka słodka. Nie wiem dlaczego, ale jak wzięłam małą na ręce to ogarnęło mnie jakieś dziwne uczucie. Nie umiem tego nawet opisać. Tak bardzo chciałabym mieć takiego maluszka. Patrzyłam sie na małą i nie wiedziałam co powiedzieć. Uczucie, które mnie ogarnęło odebrało mi mowę.
-Kochanie nie przemęczaj cioci, dobrze? Dopiero wyszła ze szpitala -powiedziała Ada jakoś dziwnie sie na mnie patrząc. Tak jakby rozumiała co mi jest
-Skarbie wszystko w porządku? -spytał Bruno, gdy mała zajęła sie oglądaniem swojej bajki
-Tak, wszystko dobrze -powiedziałam

-Kiedy idziemy do studia? -spytałam, gdy jedliśmy kolacje
-Mamy jeszcze dwa dni wolnego -powiedział Bruno. Spojrzałam na niego, a ten od razu coś dodał -Nie będziesz siadziała w domu, nie martw sie. Wyjdziemy gdzieś kochanie. Spędzimy ten czas we dwójkę
-Obiecujesz?
-Tak kochanie. A teraz idź pod prysznic i połóż sie do łóżka
-Tak tatusiu -powiedziałam przewracając oczami i wstałam z miejsca
-Kocham Cie -powiedział i ucałował moje usta.
Wzięłam szybki prysznic, przebrałam sie w piżamę i wróciłam do kuchni
-Miałaś sie położyć -powiedział Bruno, gdy mnie tylko zobaczył
-Bruno, nie jestem zmęczona. Może coś obejrzymy?
-No dobrze -powiedział i wybrał jakiś film, a ja rozsiadłam sie wygodnie na kanapie
-Chodź tutaj do mnie -powiedział i przyciągnął mnie do siebie mocno przytulając
-Jesteś dla mnie wszystkim, wiesz -powiedział pocałował czubek mojej głowy. Na te słowa wtuliłam sie w niego jeszcze bardziej.
W czasie filmu zasnęłam wtulona w Bruna nawet niewiem, w którym momencie. Nie czułam nawet jak brał mnie na ręce. Przebudziłam sie dopiero jak kładł mnie na łóżku
-Coś sie stało? -spytałam siadając
-Nie kochanie, śpij -powiedział i ucałował moje usta tym samym popychając mnie delikatnie do tyłu, żebym sie położyła
-Mogłeś mnie obudzić -powiedziałam ponownie zamykając oczy
-Nie miałem sumienia -powiedział i ucałował mój policzek. Po chwili już leżał obok mnie. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja odleciałam w krainę snów

-Kasia wie gdzie jesteś? -spytała Ada, gdy Bruno podszedł do niej
-Śpi jeszcze. Zostawiłem jej kartke, napisałem, że ide na chwile do studia. Coś sie stało, że chciałaś sie spotkać -spytał Bruno siadając obok niej na ławce
-Chce, żebyś powiedział Kasi dlaczego była w szpitalu. Widziałeś co wczoraj z nią było. Przypomni sobie, a wtedy będzie jeszcze gorzej i dobrze o tym wiesz
-Wiem, Ada wiem, ale to nie jest takie łatwe. Wiesz jak bardzo ją to zrani.
-A jeszcze bardziej zrani ją jak sie dowie, że wiedzieliśmy wszyscy tylko nie ona. Bruno musisz jej powiedzieć jak najszybciej
-Nie chce jej ranić
-Jeśli ty tego nie zrobisz, ja to zrobie
-Ada prosze cie. Nie teraz. Nie chce znowu widzieć smutku wbije oczach. Chce widzieć ją uśmiechniętą. Nie chce, żeby cierpiała
-Przecież ona sobie przypomni. Lekarz powiedział, że to tylko tym czasowy zanik pamięci i dobrze o tym wiesz. Wiesz jaka ona jest i co będzie jak sie dowie o wszystkim i o tym, że ukrywaliśmy to przed nią
-Nie wiem jak mam to zrobić
-Moge zrobić to za ciebie. Ona musi wiedzieć. Nie możemy ukrywać tego przed nią
-Nie. Ja powinienem to zrobić. Powiem jej
-Zrób to jak najszybciej
-Daj mi troche czasu
-Masz tydzień. Inaczej ja wszystko jej powiem -powiedziała Ada i odeszła. Bruno siedział przecierając dłońmi twarz i myśląc co ma teraz zrobić. Nie może przecież tak poprostu podejść i powiedzieć: Kochanie byłaś w ciąży, ale poroniłaś dlatego byłaś w szpitalu. To tak bardzo by ją zraniło tym bardziej, że wie jak bardzo jego ukochana pragnie mieć dziecko. Nie chciał jej tego mówić, ale z drugiej strony Ada miała racje. Jak Kasia sobie wszystko przypomni i dowie sie, ż wszyscy wiedzieli tylko nie ona będzie jeszcze gorzej. Znienawidzi ich wszystkich, a tego też nie chciał. Nie wiedział co na robić.
  • awatar HooligankaPaulinka: Bruno jest w beznadziejnej sytuacji, współczuję.Czekam na kolejny rozdział, strasznie mnie ciekawi jak potoczą się ich losy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 85

Następnego dnia chłopaki zdecydowali, że przyda sie jeszcze wolny dzień dla wszystkich. Tak więc kolejny dzień siedziałam w domu i nic nie robiłam. Nie lubie tak siedzieć, bo godziny mijają mi strasznie wolno.
Po cichu wymknęłam sie z łóżka, tak żeby nie budzić Bruna. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam luźną koszulkę i krótkie spodenki, włosy związałam w kucyka. Zjadłam śniadanie popijając je herbatą i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.

Po prawie pół godziny takiego siedzenia i gapienia sie w okno zaczęłam sprzątać. Ścierałam kurze z szafek, ze wszystkiego co mogłam. Umyłam podłogi
-Co robisz kochanie? -spytał Bruno przytulając mnie od tylu, gdy wycierałam blat w kuchni
-Sprzątam -powiedziałam nie przerywając czynności
-Dopiero co wróciłaś ze szpitala -powiedział i odwrócił mnie przodem do siebie
-No i co w związku z tym? -spytałam
-Nie powinnaś sprzątać -powiedział i wyrwał mi ścierke z ręki wrzucając ją do zlewu
-Przecież nic mi nie jest
-Ale musisz uważać na siebie, nie powinnaś sie przemęczać
-Sprzątaniem na pewno sie nie zmęcze
-Ale ja nie chce, żebyś to robiła
-To co mam robić? Siedzieć bezczynnie i gapić sie w telewizor?
-Kochanie...
-Nie ma żadnego kochanie -powiedziałam i poszłam do sypialni. Przebrałam sie w jasne dżinsy, biały top i lekki zwiewnych sweterek
-Wychodzisz?
-Tak
-Gdzie?
-Nie wiem, nie mam zamiaru siedzieć dłużej w domu i wysłuchiwać twoich narzekań
-Skarbie przepraszam, może troche przesadziłem, ale to dlatego, że tak cholernie sie o ciebie martwię. Wiesz jak sie bałem jak leżałaś w szpitalu -powiedział i przytulił mnie mocno do siebie. Nie chciałam teraz mięknąć przed nim. Chociaż wiedziałam, że jeżeli zaraz mnie nie puści to tak sie właśnie stanie
-Tak mocno cie kocham słońce -powiedział. Wypowiedział te kilka słów z taką czułością, że nie mogłam sie oprzeć. Nie mogłam zrobić nic innego. Wtuliłam sie w niego chowając twarz w jego szyje, a on gładził mnie po plecach co chwile całując moje ramie. Po chwili wziął mnie na ręce i usiadł na kanapie sadzając mnie sobie na kolanach
-Miałam iść do Ady -powiedziałam oglądając swoje paznokcie. Trzeba je będzie w końcu doprowadzić je do porządku.
-Dobrze, jeśli chcesz to idź. Przecież ci nie zabronię -powiedział Bruno kładąc rękę na moich dłoniach. Nie patrzył na mnie. Patrzył nieobecnym wzrokiem w jakiś punkt na przeciwko siebie
-Może pójdziesz ze mną? -spytałam. Teraz przeniósł swój wzrok na mnie. Uniósł mój podbrudek tak, żebym spojrzała mu w oczy
-Chcesz, żebym poszedł z tobą? -spytał po chwili
-Tak, nie wiem dlaczego, ale nie chce sama wychodzić. Czuje jak by troche strach, sama nie wiem dlaczego. Dziwne uczucie
-Moge cie po prostu zawieźć
-Nie, chce, żebyś poszedł ze mną
-Dobrze -powiedział i ucałował moje usta
 

 
Odcinek 84

Obudziłam sie chwile po 5. Nie wiem czemu, jakoś nie mogłam spać mimo, że czułam sie zmęczona. Jedna myśl krąży mi po głowie od kąd Bruno wyszedł. Dlaczego właściwie jestem w szpitalu? Jak sie tu znalazłam? Z jakiej przyczyny? Nie wiem, nie pamiętam. Zupełnie nie pamiętam co sie stało. Czułam w sobie jakąś dziwną pustkę, która nie dawała mi spokoju. Czułam sie tak dziwnie.

-Co tu robisz tak wcześnie? -spytałam, gdy Bruno wszedł właśnie do sali. Było dopiero chwile po 8
-Nie mogłem spać kochanie -powiedział Bruno i delikatnie ucałował moje usta.
-Co sie stało? -spytał widząc mój smutny wyraz twarzy
-Bruno moge zadać ci jedno pytanie? -spytałam patrząc na niego
-Oczywiście -odpowiedział od razu. Chwycił moją dłoń i pocierał ją kciukiem
-Dlaczego właściwie jestem tutaj? W szpitalu? Co sie stało? -spytałam. Bruna oczy momentalnie wyrażały tak jak by strach? Nie wiem, nie umiem tego opisać. Ścisnął mocniej moją dłoń po chwili całkowicie ją puszczając
-Zemdlałaś, wystraszyłam sie. Lekarz powiedział, że to z przemęczenia i stresu -powiedział jednym tchem unikając mojego wzroku. Wydawało mi sie, że nie mówi prawdy. Ale po co miał by kłamać? W takich sprawach. Ufałam mu bezgranicznie więc nie miałam powodów, żeby mu nie wierzyć.

Tak, okłamał ją. Zrobił to dla niej myśląc, że robi dobrze. Chciał uchronić ją przed tym cierpieniem mimo tego, że wiedział, że ona i tak prędzej czy później dowie sie o wszystkim. Przypomni sobie. Przecież jej stan jest tylko tymczasowy. Nie myślał teraz nad konsekwencjami. Pragnął zobaczyć w końcu uśmiech na jej twarzy. Uśmiech, który tak bardzo uwielbiał. Chciał, żeby była szczęśliwa. Nie myślał jednak nad tym, że po czasie, kiedy sobie o wszystkim przypomni może go znienawidzić. Liczyła sie tylko ta chwila.

-Kiedy będe mogła wyjść? -spytałam po krótkiej ciszy
-Skarbie muszą zrobić ci badania -powiedział Bruno znowu chwytający jej dłoń. Wszystko robił tak delikatnie jak by bał sie, że może ją skrzywdzić nawet najmniejszym gestem
-Mam już dosyć, nie nawidze szpitali -powiedziałam odwracając głowę w stronę okna
-Wiem o tym, ale chce być pewny, że nic ci nie grozi i jest wszystko w porządku -powiedział i ucałował moje czoło -Jeśli chcesz moge porozmawiać z lekarzem
-Jak byś mógł -powiedziałam i delikatnie sie uśmiechnęłam

Chłopak widząc uśmiech swojej ukochanej momentalnie uśmiechnął sie od ucha do ucha. W końcu ujrzał ten piękny uśmiech skierowany w jego stronę.

Lekarz powiedział, że wyjdę za kilka dni. Te dni dłużyły mi sie niesamowicie. Każdy kolejny dzień był dłuższy od kolejnego. Nie mogłam już tam wytrzymać. Potwornie mi sie nudziło. Chciałam wypisać sie na własne żądanie, bo czułam sie już dobrze, ale Bruno mi tego zabronił prawie nie wybuchając, gdy mu tylko o tym powiedziałam. Nie zrobiłam tego chcąc uniknąć kłótni z Brunem. Nie lubie sie z nim kłócić. Sprawia mi to przykrość i ból. Z nikim nie lubie sie kłócić. Nie leży to w mojej naturze.

-Kochanie nie wiem czy to jest dobry pomysł, żebyś od razu wracała do pracy -powiedział Bruno, gdy byłam już w końcu w domu. Rozsiadłam sie wygodnie na kanapie i zamknęłam oczy
-Dlaczego? Przecież czuje sie już dobrze -powiedziałam nie otwierając oczu
-Ale powinnaś odpocząć
-Już dosyć sie naodpoczywałam.
-Moim zdaniem powinnaś jeszcze zostać w domu. Przecież nic sie nie stanie jak kilka dni posiedzisz jeszcze w domu
-Nie zniosę kolejnych dni nic nie robienia. Wiesz, że tak nie potrafię. Już wystarczająco wynudziłam sie w szpitalu. Chce zacząć normalnie funkcjonować
-No dobrze, ale pod jednym warunkiem -powiedział Bruno i usiadł na kanapie kładąc moje nogi na swoje kolana
-Jeśli chcesz powiedzieć, że narazie w studio nie będe nic robiła to mówię z góry, że nie zgadzam sie na to
-Nie o to mi chodzi
-No to słucham
-Jeśli coś będzie dla ciebie za ciężkie, albo będziesz źle sie czuła powiedz mi o tym od razu zamiast to olewać
-Dobrze, będe mówić o każdym nawet najmniejszym szczególe
-Obiecujesz?
-Obiecuje -powiedziałam. Bruno nachylił sie nade mną tak, że ręką opierał sie o kanapę zaraz przy mojej głowie, żeby nie napierać na mnie swoim ciałem i delikatnie ucałował moje usta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 83

-Co z nią? -cała trójka dobiegła do lekarza, gdy tylko ten wyszedł z sali
-Jej stan jest już stabilny jednak jest jeden problem -powiedział lekarz -Który z panów jest jej mężem?
-Ja -opowiedział Bruno patrząc na lekarza wyczekująco
-W takim razie zapraszam Pana do gabinetu -powiedział i skierował sie w stronę gabinetu. Bruno szedł za nim nie odzywając sie słowem. Bal sie tego co teraz może usłyszeć
-Nie będe owijał w bawełnę, pacjentka nie pamięta przebiegu ciąży, nie pamięta nawet, że była w ciąży -powiedział lekarz. Oczy Bruna wyglądały teraz jak pięciozłotówki
-Ale jak to jest możliwe? -spytał powoli nie dowierzając w to co usłyszał
-Nie wiemy czym konkretnie jest to spowodowane
-Czy ona sobie o tym przypomni?
-Tak, na pewno tak
-Ile to może trwać?
-Nie jestem w stanie tego powiedzieć
-Rozumiem. W takim razie chciał bym prosić, żeby nikt jej tego nie mówił. Chce zrobić to sam
-Oczywiście -powiedział lekarz, a Bruno wyszedł. Na korytarzu cały czas siedziała pozostała dwójka przyjaciół
-Nie można wejść? -spytał patrząc na nich
-Dopiero jak pielęgniarka wyjdzie. Co mówił lekarz? -odezwała sie Ada
-Kasia nie pamięta o ciąży -powiedział Bruno i opadł na plastikowe krzesło
-Ale jak to? -tym razem odezwał sie Phil
-Tym czasowy zanik pamięci -powiedział Bruno
-Jest coś jeszcze czego nie pamięta? -spytała Ada
-Nie. Chce, że Kasia narazie o niczym sie nie dowiedziała -powiedział patrząc ostrożnie na przyjaciół
-Chcesz to przed nią ukrywać? Prędzej czy później jej pamięć wróci do normy -powiedziała Ada
-Powiem jej jak wyjdzie ze szpitala -powiedział Bruno. W tym momencie z sali wyszła pielęgniarka

Pielęgniarka sprawdzała jak reaguje na różne bodźce i za każdym razem coś zapisywała. Powoli robiło sie to męczące
-Teraz podłącze Panią tylko do kroplówki -powiedziała -No i skończone -dodała po chwili, uśmiechnęła sie serdecznie i wyszła. Nie przyszło mi długo być samej, bo prawie w tej samej sekundzie co drzwi zostały zamknięte po chwili znowu sie otworzyły. Do sali wszedł Bruno, Phil i Ada. Cała trójka patrzyła na mnie z takim bólem w oczach
-Kochanie, jak sie czujesz? -spytał Bruno i usiadł obok mnie od razu chwytający moją dłoń
-Bywało lepiej. Czuje sie jakaś słaba -powiedziałam szeptem, bo nie miałam siły, żeby wymówić coś głośniej
-Mam zawołać lekarza? -spytał od razu
-Nie, powiedział, że to normalne -powiedziałam od razu. Po chwili za pomocą Phila rozmowa sie troche rozluźniła. Mimo, że nie miałam siły dobrze sie bawiłam. Cała trójka ze wszystkich sił starała sie mnie rozśmieszyć co wychodziło im perfekcyjnie

-Ty też powinieneś jechać do domu -powiedziałam do Bruna, gdy zostaliśmy już sami
-Zostanę z tobą -powiedział Bruno trzymając moją dłoń
-Jesteś zmęczony
-Nie jestem
-Widzę, że jesteś. Poza tym pielęgniarka mi wszystko powiedziała -powiedziałam z delikatnym uśmiechem -Musisz odpocząć -dodałam, gdy Bruno nic nie mówił tylko patrzył sie w moje oczy
-Właśnie to robię
-Jeśli nie pojedziesz do domu i sie nie wyśpisz to poproszę pielęgniarkę, żeby cie tutaj nie wpuszczała
-A jeśli wcale nie wyjdę?
-To cie wyrzucę. Bruno prosze, odpocznij, zrób to dla mnie
-Dobrze, jeszcze tylko troche posiedze
-Bruno, jedź do domu
-Wyganiasz mnie?
-Chce tylko, żebyś wypoczął
-Przyjade z samego rana. Jeśli będzie coś nie tak masz natychmiast dzwonić
-Dobrze
-Obiecujesz?
-Obiecuje -powiedziałam, a Bruno ucałował moje usta. Zrobił to tak delikatnie jak by bał sie że zrobi mi krzywdę jeśli zrobi to mocniej
-Dobranoc słońce -powiedział, ucałował jeszcze raz moje usta i wyszedł.
 

 
Odcinek 82

-Przykro mi, ale nie możemy jej tak dłużej trzymać -powiedział lekarz
-Co pan chce przez to powiedzieć? -spytała Natalia drżącym głosem. Bruno siedział jak by nie obecny ze wzrokiem wbitym w białą ściane. Phil próbował go uspokoić, ale wiedział, że to nic nie da. Sam strasznie sie denerwował
-Dajemy jej jeszcze dwa dni -powiedział lekarz i odszedł. Całej trójce łzy stanęły w oczach. Nie mogli w to uwierzyć. Bruno zerwał sie z miejsca i wszedł do sali, w której leży ukochanej
-Kochanie nie zostawiaj mnie -szepnął od razu, gdy tylko usiadł obok niej. Chwycił jej zimną j drobną dłoń pocierając ją kciukiem
-Pamiętasz jak mówiłaś, że wszystko będzie dobrze? -mówił cały czas na nią patrząc -Musisz sie obudzić, nie zostawiaj mnie tutaj -mówił, a po jego policzku spływały łzy. W tym momencie do sali weszła Ada z Philem. Bez słowa usiedli koło łóżka. W sali zapanowała cisza.
-To moja wina. Gdy bym nie pozwolił jej wyjść ze studia wszystko potoczyło by sie inaczej -powiedział Bruno czując sie winny temu wszystkiemu
-Troche za późno na takie refleksje -powiedziała Ada nie kryjąc swojej złości. Bruno nic nie powiedział tylko wyszedł z sali. Nie miał pojęcia co ze sobą zrobić. Traci swoją ukochaną, a on nic nie może z tym zrobić. Jej stan sie nie poprawia, nie ma żadnych zmian.

Leżąc w na łóżku słyszałam jakieś ciche rozmowy obok mnie. Chciałam otworzyć oczy, ale nie mogłam. Były tak cholernie ciężke, za ciężkie. Chciałam sie poruszyć, ale czułam jak by moje ciało było czymś przymiażdżone co uniemożliwia mi jaki kolwiek ruch. Czułam sie słaba, zmęczona i bliska płaczu. Chciałam otworzyć oczy, powiedzieć coś, ale nie mogłam. Coś skutecznie mi to uniemożliwiało, a ja próbowałam z tym walczyć.
-Bruno -szepnęłam w końcu z wielkim wysiłkiem delikatnie sie poruszjąc. Ktoś od razu wyszedł, a zaraz do sali wpadł lekarz z pielęgniarką -Prosze stąd wyjść -powiedział
-Słyszy mnie Pani -spytał. Czułam, że patrzy na mnie. Czułam sie taka słaba, ale musiałam w końcu otworzyć oczy. Powiedział to zrobiłam. Raziło mnie światło. Zamrugałam kilka razy
-Słyszę -odpowiedziałam szeptem jak bym sie bała, że coś sie stanie jak powiem coś głośniej. Mój głos był ochrypiały i drżał

-Bruno przyjdź szybko do szpitala -powiedział Phil do telefonu -Kasia sie budzi -powiedział
-Zaraz będe -powiedział Bruno i sie rozłączył

-Boli Panią coś? -spytał lekarz
-Nie, ale czuje sie strasznie osłabiona, nie mam siły -mówiłam powoli, bo szybciej nie mogłam. Nie miałam na to siły
-To normalne, Pani stan nie był ciekawy -powiedział lekarz

-Co z nią -spytał Bruno cały zdyszany
-Dlaczego on tak długo nie wychodzi? -spytała Ada jak by samej siebie. Lekarz już był w sali dziewczyny jakiś czas, a oni nie wiedzieli co sie dzieje. Nawet pielęgniarka nie wychodziła
-Co sie dzieje? -spytał Bruno patrząc na Phila
-Lekarz już od jakiegoś czasu nie wychodzi z sali -powiedział Phil
-Będzie dobrze, musi być -szepnął Phil widząc kompletnie załamanego przyjaciela. Dopiero teraz zobaczył jak to wszystko go załamało. Jeszcze nigdy nie widział go w takim stanie.
 

 
Odcinek 81

-Co sie z tobą do jasnej cholery dzieje? -spytał Phil wchodząc do Bruna. Zdenerwował sie jeszcze bardziej jak zobaczył go kompletnie pijanego
-Straciłem dziecko teraz tracę kobietę -powiedział Bruno patrząc nie przytomnym wzrokiem na przyjaciela
-Mówiłeś, że takiej kobiety nie chcesz -powiedział spokojnie, obserwując Bruna i jego reakcje
-Ja ją kocham, nie moge jej zostawić
-To co ty wyprawiasz? Powinieneś przy niej być i ją wspierać, a ty co robisz?
-Musze do niej jechać
-W takim stanie na pewno nie pojedziesz
-Ale..
-Nie ma żadnego ale. Ogarnij sie, przyjade po ciebie jutro i pojedziemy do szpitala -powiedział Phil i wyszedł

Rano tak jak Phil obiecał pojechał po Bruna i razem ruszyli do szpitala. Po drodze nie obyło sie bez wykładów ze strony Phila. Martwi sie o przyjaciela i chce dla niego jak najlepiej

-Co on tu robi? -spytała Ada, gdy do sali wszedł Phil z Brunem
-Ada spokojnie -zaczął Phil, ale dziewczyna mu przerwała
-Przecież jej nie potrzebujesz to po co tu przylazłeś? -spytała z widoczną złością w oczach
-Ada prosze.. -zaczął Bruno, ale ta mu przerwała
-Teraz cie olśniło co może sie stać? -spytała, a chłopakowi stanęły drzwi w oczach
-Daj spokój, jego to tak samo boli jak Kasie. To go przerosło, rozumiesz? On też potrzebuje czasu, żeby sie otrząsnąć
-Kasia go potrzebowała, a on wolał sie zabawiać -powiedziała Ada. Nie chciała pozwolić na to, żeby Bruno tutaj został, ale chłopacy nie dawali za wygraną. W końcu sie zgodziła

Po nie długim czasie Bruno został chwilowo sam w sali z Kasią. Jedną ręką chwycił jej dłoń, a drugą głaskał jej głowę
-Kochanie wiem, że mnie słyszysz, zrobił bym teraz wszystko, żebyś tylko otworzyła oczy -mówił ze łzami w oczach wptrujac sie w jej bladą twarz -Prosze aniołku, nie możesz mi tego zrobić -szepnął prawie niesłyszalnie i wtulił sie w jej szyje -Kocham cie -powiedział jej do ucha i ucałował jej policzek
 

 
Odcinek 80

-Co jej jest? -spytał Bruno lekarza, który właśnie wychodził z sali dziewczyny po długich godzinach
-Pacjentka ostatnio bardzo dużo sie stresowała i denerwowała co nie było jej wskazane. Walczyliśmy o jej życie jednak dziecka nie udało nam sie uratować -powiedział lekarz płynnie i spokojnym głosem
-Coś zagrażało jej życiu?
-Niestety tak. Narazie udało nam sie opanować sytuacje
-Narazie?
-Jej stan jest stabilny, ale po takich przeżyciach może wiele sie zmienić dlatego będziemy mieli ją na oku
-Moge do niej wejść?
-Tak, jak tylko pielęgniarka wyjdzie
-Dziękuje -powiedział i wrócił do znajomych, którzy siedzieli przed salą dziewczyny

-Co powiedział lekarz? -spytała Ada, gdy tylko podszedł do nich lekarz. Wszyscy patrzyli na niego z wyczekiwaniem, a on nie wiedział co powiedzieć. Stał ze łzami w oczach patrząc sie obojętnie w jakiś punkt
-Straciła dziecko -wyszeptała w końcu opadając na jedno z krzeseł na korytarzu
-O nie -szepnęła Ada zakrywających usta dłonią
-Lekarze walczyli o jej życie -powiedział Bruno patrząc przed siebie. Kolejny raz dzisiaj wszyscy go bacznie obserwowali -To wszystko jej wina -szepnął, a po jego policzku spłynęła jedna pojedyncza łza
-Jak to jej wina? -spytała Ada patrząc na niego i nie dowierzając w to co właśnie powiedział
-To jej wina. Gdyby mnie posłuchała nie było by jej teraz tutaj -powiedział obojętnym głosem. Jego wzrok wyrażał wściekłość
-Może spojrzysz na siebie zanim zaczniesz ją oceniać. Nie było cie przy niej kiedy cie potrzebowała. Pozwalałeś, żeby Channel ją oczerniała. Ona wypłakiwała sie w moje ramie, ale ciebie to nic nie obchodzi -powiedziała Ada i weszła do sali dziewczyny
-Ada ma racje -tym razem odezwał sie Phil -Nie możesz jej o to obwiniać, Kasia nie zrobiła nic złego, to wszystko ją przytłoczyło, a ty nie zrobiłeś nic, żeby jej pomóc i ją wesprzeć
-Jest taka słaba -powiedział Bruno z delikatnym uśmiechem na buzi
-Co powiedziałeś? -spytał Eric z niedowierzaniem
-Nie chce kobiety, która nie może dać mi dziecka -powiedział Bruno
-Oszalałeś! Przecież ty ją kochasz -krzyknął Eric. Bruno nic nie powiedział. Po prostu wstał i wyszedł. Dwójka chłopaków popatrzyła na siebie i weszli do sali dziewczyny

-Gdzie Bruno? -spytała Ada, gdy tylko usiedli na szpitalnych krzesłach
-Wyszedł -powiedział Phil
-Jak to wyszedł? -spytała dziewczyna, a Phil opowiedział jej co sie stało jak jej już nie było. Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Oczy zrobiły sie duże jak pięciozłotówki. Nie znała Bruna z takiej strony. Nie wiedziała, że może taki być
-Channel, to na pewno jej sprawka -powiedziała wściekła wstając z miejsca -Już ja sie z nią policze
-Usiądź i tak nic nie zdziałali teraz, nawet jeśli to jej sprawka to sie nie przyzna. Wszystko zależy teraz od Bruna -powiedział Phil.
Kasia była cały czas w śpiączce, lekarze nie wiedzieli dlaczego tak długo śpi. Jej lekarz prowadzący miał najgorsze scenariusze przed oczami, ale nie chciał nikogo niepokoić dopóki wszystko nie będzie pewne. Jednak reszta domyślała sie o co chodzi. Lekarze myśleli, że Kasia może sie już z tej śpiączki nie obudzić, a reszta bardzo dobrze o tym wiedziała chociaż lekarz nie powiedział im tego wprost
  • awatar Wquenya: Przepraszam, to była pomyłka.. Ale już poprawiona
  • awatar Iwus: takie moje małe niewinne pytanie. Kto to jest Natalia? Bo jakoś nie kojarzę tej bohaterki a CZYTAM NA BIEŻĄCO..
  • awatar HooligankaPaulinka: BRUNO TY DEBILU! Oj przepraszam... Po prostu nie rozumiem jak można kogoś "kochać" a potem po prostu odejść w najgorszej sytuacji. Nienawidze takich ludzi, co nie zmienia faktu, że niecierpliwie czekam na kolejny! :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Odcinek 79

Minęły już kolejne trzy miesiące. Mój brzuszek był już coraz bardziej widoczny. Bruno upierał sie, żebym już przestała pracować. Nie chciałam tego robić, bo co miała bym robić w domu? Czułam sie bardzo dobrze, wszystkie wyniki też były dobre więc nie widziałam potrzeby przerywania pracy. Jednak Bruno był innego zdania. Cały czas namawiał mnie, żebym siedziała w domu i odpoczywała. Ostatnio cały czas sie o to kłóciliśmy. Nie było innych tematów do rozmowy. Cały czas przewijał sie ten jeden temat

-Nie powinnaś już pracować -powiedział w studiu mając nadzieje, że chłopaki go wesprą
-Dlaczego? Przecież dobrze sie czuje. Chłopie ciąża to nie choroba -powiedział Phil troche sie z niego nabijając
-Ona nie odejdzie -powiedziała Channel, która do tej pory siedziała cicho. Wszyscy spojrzeliśmy na nią i wyczekiwaliśmy dalszego ciągu jej wypowiedzi -Nie odejdzie, bo nie będzie już miała swojego kochasia na oku, nie będzie mogła go pilnować. A jeszcze mógł by zrobić coś głupiego -powiedziała głupio sie uśmiechając
-Lepiej sie zamknij -powiedziałam. Wkurzyła mnie. Ta kobieta doprowadza mnie do szewskiej pasji
-Co nie boisz sie? -spytała patrząc w moje oczy
-Oczywiście, że nie -powiedziałam
-Więc to udowodnij -powiedział tym razem Bruno patrząc na mnie uważnie. No to dopiął swojego
-Chcesz tego? Prosze bardzo -powiedziałam i wściekła wyszłam ze studia. Byłam wkurzona. Ręce trzęsły mi sie ze zdenerwowania

-Nie powinieneś jej puszczać samej w takim stanie -powiedział Phil, a na te słowa Bruno zerwał sie z miejsca i wybiegł ze studia

Szlam jak najszybciej tylko potrafiłam. Chciałam jak najszybciej dojść do Ady. Ona zawsze mi pomagała. Po moich policzkach spływały łzy. Wachania nastroju. Od kąd zaszłam w ciąże do płaczu potrafiła doprowadzić mnie nawet jakaś głupota. Nie potrafiłam sie uspokoić. Zdenerwowanie zamiast znikać zwiększało sie, a ja coraz szybciej szłam. W pewnym momencie poczułam silny ból na de brzucha. Momentalnie sie zatrzymałam i złapałam sie za brzuch zginając sie w pół. Nie wiedziałam co sie dzieje. To tak strasznie bolało
-Nic pani nie jest? -spytał jakiś mężczyzna, który delikatnie mnie przytrzymał. Gdyby nie to leżała bym już pewnie na ziemii zwijając sie z bólu -Zadzwonię po karetkę -powiedział, a ja byłam w stanie tylko pokiwać twierdząco głową. Mężczyzna cały czas mnie trzymając dzwonił po karetkę. To wszystko tak szybko sie działo.
Na nogach poczułam jakąś dziwnie ciepłą ciecz. Spojrzałam w dół, na ziemii była już plama krwi. Łzy momentalnie ciekły mi po policzkach. Mocno ścisnęłam dłoń mężczyzny, który cały czas mnie trzymał. Karetka podjechała, lekarze od razu wzięli mnie na noszę, momentalnie znalazłam sie w karetce. Przed oczami ukazywały mi sie czarne kropki. Moje oczy stawały sie coraz cięższe. Po chwili wszystko było czarne i nic już nie słyszałam
 

 
Odcinek 78

Któregoś dnia w studio było strasznie dużo pracy. Każdy z chłopaków był czymś zajęty, nie mieli czasu nawet, żeby usiąść. Channel sie cały czas przy nich kręciła, robiła wszystko, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę Bruna. Zaczęło mnie to denerwować, a żeby nie wywołać znowu kłótni postanowiłam sie czymś zająć. Chciałam przesunąć karton, który mi przeszkadzał więc podniosłam go, a przy mnie momentalnie znalazł sie Bruno
-Kochanie nie możesz nic dźwigać -powiedział Bruno odbierając idę mnie karton
-Bruno czemu ty sie o nią tak martwisz -powiedziała Channel najwyraźniej rozbawiona całą sytuacją. Spojrzałam na nią, a ona tylko bezczelnie sie uśmiechnęła
-Bo jest moją kobietą i nosi w sobie nasze dziecko -powiedział Bruno i delikatnie mnie objął
-Jesteś pewny, że to twoje dziecko? Ja bym taka pewna nie była. Kto wie gdzie ona tam łazi -powiedziała Channel, a we mnie sie zagotowało. Zareagowałam szybciej niż kto kolwiek zdążył mrugnąć oczami
-Nie jestem żadną pieprzoną dziwką, nie zdradzam swojego faceta -powiedziałam podchodząc do niej
-Nie podzielam twojego zdania. Myśle, że chcesz po prostu naciągnąć go na kasę i wrobić w dzieciaka -powiedziała co mnie jeszcze bardziej wkurzyło. Myślałam, że ją tam zabije
-Mam gdzieś twoje zdanie -powiedziałam chcąc chociaż troche sie uspokoić
-A powinno -powiedziała i tak słodko uśmiechnęła sie do Bruna. Tego już nie wytrzymałam. Przyłożyłam jej z liścia w policzek, tak mocno jak tylko potrafiłam i wybiegłam ze studia. Słyszałam za sobą głosy chłopaków, ale nie zatrzymałam sie. Szybkim krokiem poszłam do Ady modląc sie, żeby była w domu. Na szczęście była. Opowiedziałam jej wszystko co sie zdarzyło chwile temu. Adzie mogłam powiedzieć wszystko, mogłam sie jej wygadać. Jak dobrze, że ją mam.

U Ady troche posiedziałam. Do domu wróciłam dopiero wieczorem.
-Gdzie ty byłaś? Wiesz jak sie martwiłem? Zostawiłaś telefon w studiu -powiedział Bruno od razu do mnie podchodząc
-Byłam u Ady, mogłeś do niej zadzwonić -powiedziałam spokojnie
-Myślisz, że nie dzwoniłem? Dzwoniłem, ale nie odbierała -powiedział Bruno. Był na prawde zdenerwowany
-Przepraszam, mogłam zadzwonić -powiedziałam, a Bruno mocno mnie przytulił
-Nie rób tak więcej, strasznie sie bałem o was -powiedział i delikatnie ucałował moje usta -Zjesz coś?
-Nie, jadłam u Ady, ale chętnie bym sie już położyła
-To jdź do sypialni, a ja zaraz przyjdę -powiedział i jeszcze raz cmoknął moje usta. Poszłam do sypialni przebrałam sie w piżamę i położyłam sie do łóżka
-Kochanie dobrze sie czujesz? -spytał Bruno przytulając mnie od tyłu
-Tak, dobrze -powiedziałam już zasypiając. Bruno ucałował mój policzek i kolejny raz dzisiaj mocno mnie przytulił
  • awatar HooligankaPaulinka: Hahahaha Kasia fighter'ka <3 Kocham ją, ale to Bruno powinien reagować a nie uśmieszki posyłać dla Channel :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 77

Po tygodniu już mieszkałam razem z Brunem. Adzie zostawiłam moje mieszkanie. Zdecydowałam sie też powiedzieć rodzicom i Adrianowi o tym, że jestem w ciąży. Ucieszyli sie. Co więcej, przyjadą tutaj za kilka dni, żeby poznać Bruna. Nawet ich specjalnie nie zapraszałam, sami wyszli z taką propozycją, a ja sie zgodziłam. Bo przecież nie powiem, że nie mogą przyjechać. To by było głupie. Chciała bym mieć z nimi wszystkimi bardzo dobre kontakty. Kiedyś tak było jednak przed moim wyjazdem troche sie pokłóciliśmy i nasze kontakty nie były dobre. Mam nadzieje, że teraz będzie lepiej i nie wyniknie z tego jakaś wielka awantura.

-Kochanie Wstawaj musimy iść do studia -powiedziała Bruno delikatnie mnie szturchając
-Już wstaje -powiedziałam leniwie. Powoli wstałam z łóżka, ubrałam sie, a w kuchni czekało już na mnie pyszne śniadanko. Zjedliśmy je wspólnie i pojechaliśmy do studia

-Gratuluje moje gołąbeczki -dopadł nas Phil i mocno mnie wyściskał. To samo zrobiła reszta. Nawet Ryan gratulował mi już drugi raz
-Bracie czemu sie nie chwialiłeś, że będziesz tatą -powiedział Eric szczerząc sie do nas
-To twoja sprawka -powiedziałam wskazując na Ryana. Przecież tylko on wiedział, a teraz już wiedzą wszyscy. Jakiś dziwne mi sie to wydaje
-Nie moja wina, ja powiedziałem tylko Philowi -powiedział Ryan broniąc sie
-Ale z was paple -powiedziałam i spojrzałam na taras skąd dobiegał damski głos. Była tam Channel, gadała z kimś przez telefon. Znowu musze ją znosić. Nie nawidze tej dziewczyny
-Gorzej niż baby normalnie -powiedział Bruno i przytulił mnie do siebie tak że stałam tyłem do drzwi tarasowych
-Jak długo ona tu będzie? -spytałam wskazując na Channnel
-2 tygodnie -powiedział Phil
-W takim razie ja chce urlop na dwa tygodnie -powiedziałam i usiadłam na kanapie
-Nie możesz jesteś nam potrzebna -powiedział Phil i spojrzał na mnie poważnie
-Nie mam zamiaru znowu z nią pracować po tym co sie wydarzyło -powiedziałam troche zdenerwowana
-Kochanie nie możesz sie teraz denerwować -powiedział Bruno i kucnął przy mnie głaszcząc moje kolana -Na prawdę jesteś nam teraz potrzebna, a z Channel możesz nawet nie rozmawiać jeśli nie chcesz tylko nie zostawiaj nas teraz
-Niech będzie, ale wystarczy tylko jeden jej wybryk, a mnie tutaj nie ma -powiedziałam, a Bruno delikatnie ucałował moje usta

Dalsza praca przebiegła całkiem spokojnie. Channel nie odzywała sie do mnie chociaż widziałam, że ma ochotę coś piwiedzieć. Co jakiś czas mierzyła mnie wzrokiem, ale staramłam sie nie zwracać na to uwagi. Nie chciałam wywoływać kłótni, a wiem, że tak by było gdy bym dała sie sprowokować. Bruno co jakiś czas puszczał mi oczko bądź przytulał co strasznie irytowało Channel. Przynajmniej mi sie tak wydaje. Ale po jej zachowaniu tylko to mogłam stwierdzić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odcinek 76

Teraz jak Bruno był koło mnie wiedziałam, że musze mu powiedzieć. Teraz już sie nie wykręce. Nie da mi spokoju dopóki nie dowie sie prawdy. Liczyłam sie z tym, że może to nie być łatwa rozmowa, ale musze mu to w końcu powiedzieć. Powinnam zrobić to już dawno, ale stchórzyłam tak jak miałam to w zwyczaju
-Możesz mi powiedzieć co ci jest? -spytał Bruno chwytający moją dłoń. Patrzył sie na mnie z taką troską. W jego oczach można było dostrzec smutek i zmartwienie
-Bruno wiem, że powinnam powiedzieć ci to już dawno, ale nie wiedziałam jak. Stchórzyłam tak jak zawsze.. -powiedziałam i wzięłam głęboki wdech -Jestem w ciąży -powiedziałam szeptem nie patrząc na niego
-Ale jak to? -spytał jak by nie dowierzając. Czułam, że cały czas na mnie patrzy, ale ja nie mogłam spojrzeć mu w oczy
-Możesz być teraz zły, ale to nie jest tylko moja wina, wina leży po obu stronach. Tak, zabezpieczaliśmy sie, ale żadne zabezpieczenie nie daje pewności w 100 procentach.. -mówiłam, ale ten przerwał mi delikatnie całując moje usta
-Możesz przestać nawijać? Skarbie będziemy mieli dziecko, zostaniemy rodzicami -powiedział uśmiechnięty. Patrzyłam na niego i nie mogłam uwierzyć. Spodziewałam sie zupełnie innej reakcji.
-Cieszysz sie? -spytałam dokładnie go obserwując. Wyglądał teraz na takiego szczęśliwego
-Oczywiście, że tak kochanie -powiedział i w tym momencie do sali wszedł lekarz
-Więc wszystko gotowe -powiedział podając Brunowi kilka kartek
-Kiedy będe mogła wyjść? -spytałam
-Za chwile przyniose wypis i może pani iść do domu
-Dziękuje bardzo -powiedziałam, a lekarz wyszedł

Bruno odwiózł mnie do domu. Oboje uśmiechnięci weszliśmy do salonu, gdzie siedziała Ada z Ryanem
-Gratuluje kochani -powiedział Ryan i przytulił nas oboje. Ten nasz Ryan
-Powiedziałaś mu? -spytałam patrząc na Adę. Prosiłam ją, żeby nikomu nie mówiła
-Przepraszam, wymsknęło mi sie -powiedziałam patrząc na mnie z miną zbitego psiaka
-Zawsze miałaś długi język -powiedziałam z delikatnym uśmiechem
-Kochanie musimy porozmawiać -powiedział Bruno i zaciągnął mnie do pokoju
-No słucham -powiedziałam z uśmiechem, a Bruno wziął mnie do siebie na kolana i mocno przytulił
-Kochanie teraz kiedy będziemy mieć dziecko powinniśmy zamieszkać razem -powiedział Bruno, a ja patrzyłam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie zamieszkałam z nim do tej pory dla tego, że po prostu sie tego bałam. Bałam sie że zaczną sie ciągłe kłótnie, że szybko sie sobą znudzimy, a tak bardzo tego nie chciałam
-Bruno.. -zaczęłam, ale Bruno kolejny raz dzisiejszego dnia mi przerwał
-Wiem, że jesteś temu przeciwna, ale proszę zastanów sie nad tym. Bardzo mi na tym zależy. Chciał bym mieć cie ciągle koło siebie. Zasypiać i budzić sie przy tobie, jeść z tobą śniadania i kolacje, dzielić z tobą jedno łóżko i wiedzieć, że jak wrócę z pracy będziesz czekać na mnie w NASZYM domu -powiedział kładąc nacisk na przed ostatnie słowo
-Zgadzam sie -powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Kocham go całym swoim sercem i chce, żeby nasz związek cały czas sie rozwijał i kwitnął z każdym dniem
-Kocham cie słońce -powiedział i przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej
-Ja ciebie też -powiedziałam i wtuliłam sie w jego szyje. Mm tak pięknie pachnie. Mogła bym tak siedzieć w jego uścisku wieczność
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 75

Obie z małą leżałyśmy na kanapie oglądając bajki i nawet nie wiem kiedy tak zasnęłyśmy.
Poczułam tylko jak ktoś zabiera małą, ale nie chciało mi sie otwierać oczu. Po chwili poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce. Po perfumach poczułam, że to Bruno. Odruchowo wtuliłam sie w niego
-Słodko wyglądałyście -powiedział i położył mnie na łóżku. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Bruna
-Przepraszam kochanie, ale nie mogłem przyjść wcześniej -powiedział i ucałował moje usta
-Zostaniesz ze na noc? -spytałam zamykając oczy. Byłam już zmęczona
-Miałem nadzieje, że o to spytasz -powiedział. Mimo, że miałam zamknięte oczy wiedziałam, że sie uśmiechał. Położył sie koło mnie i mocno mnie przytulił. Zasnęłam od razu

Rano jak sie obudziłam Bruna już nie było. Zostawił mi kartkę, żebym zadzwoniła do niego jak wstane, bo musze przyjść do studia, a on po mnie przyjedzie
Zjadłam śniadanie, ubrałam sie wyszłam z mieszkania. Postanowiłam, że nie będe do niego dzwoniła. W końcu nie mam daleko, a spacer dobrze mi zrobi

-Kochanie miałaś zadzwonić, przyjechał bym po ciebie -powiedział i ucałował moje usta. Przywitałam sie z każdym po kolei. To co po chwili zobaczyłam normalnie mnie zatkało. Na tarasie stała Channel.
-Co ona tu robi? -spytałam patrząc na Channel. Jak ona śmie tu jeszcze przychodzić
-Skarbie tylko sie nie denerwuj -powiedział Bruno. Spojrzałam na niego i słuchałam co ma mi jeszcze do powiedzenia -Musimy z nią pracować, ale to nie potrwa długo -powiedział, a mi zrobiło sie słabo. Poczułam jak z mojego ciała ulatniają sie wszystkie siły. Nie miałam siły utrzymać sie na własnych nogach. Pamiętam tylko tą ciemność przed oczami

Ocknęłam sie w szpitalu. Koło mojego łóżka stał lekarz i czytał jakieś papiery
-Dzień dobry, miałem nadzieje, że szybko pani sie obudzi -powiedział lekarz
-Co mi jest? -spytałam od razu
-Jest pani w ciąży, prawda?
-Tak, czy coś jest nie tak z dzieckiem?
-Nie, z dzieckiem wszystko dobrze. Pani omdlenie jest spowodowane złym odżywianiem
-To znaczy?
-Powinna pani odżywiać sie teraz regularnie i zdrowo. To dobrze wpłynie na rozwój dziecka
-Dobrze, będe pamiętała
-Za chwile naszykuje Pani listę pokarmów, które najlepiej jest spożywać
-Dobrze
-Oczywiście to pani będzie decyzja czy dostosuje sie pani do tego czy nie. Ja robię to co do mnie należy, a czy Pani sie do tego dostosuje to już Pani sprawa
-Wezmę to pod uwagę
-Więc za chwile wszystko przygotuje
-Dziękuje bardzo -powiedziałam, a lekarz z delikatnym uśmiechem wyszedł. Nadal czułam sie troche słabo i jakoś dziwnie. Nie nawidze szpitali. Zawsze je omijam szerokim łukiem. Przygnębiające są te wszystkie białe ściany.
Po chwili takiego rozmyślania drzwi do sali, w której leżałam sie otworzyły, a do środka wszedł Bruno..
  • awatar HooligankaPaulinka: Biedna, moja Kasia :( Trzymaj się i nie denerwuj się Channel. W twoim brzuszku jest maleństwo i teraz musisz być oazą spokoju :) Chcę kolejny :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 74

-Powiesz coś w końcu? -spytał Bruno już troche zniecierpliwiony. Troche sie denerwował, widziałam to w jego oczach
-Bruno nie wiem jak ci to powiedzieć -powiedziałam -Boje sie -szepnęłam patrząc przed siebie
-Ale czego? Jesteś chora? -spytał Bruno
-Nie
-No to o co chodzi? -spytał, a gdy już miałam powiedzieć mu o ciąży zadzwonił jego telefon. Spojrzał na wyświetlacz i powiedział, że musi odebrać. Nie rozmawiał długo. Gdy skończył usiadł koło mnie i złapał mnie za rękę
-Przepraszam kochanie, ale musze iść do studia. Chcesz iść ze mną?
-Nie, zostanę w domu
-No dobrze, zadzwonię do ciebie jak skończę, a tą rozmowę dokończymy -powiedział, musnął moje usta i wyszedł. Chwile patrzyłam na drzwi, które jeszcze przed chwilą zamknął Bruno. W moich oczach zebrały sie łzy. Może to i lepiej, że musiał wyjść. Przemyśle sobie to wszystko na spokojnie
-Powiedziałaś mu? -spytała po chwili Ada wchodząc do pokoju
-Nie -powiedziałam patrząc przed siebie
-Dlaczego? Przecież nie możesz przed nim tego ukrywać -była troche zła -Wiem, że sie boisz, ale możesz ukrywać ciąży zrozum to. Bez względu na to jak zareaguje musisz mu powiedzieć, musi wiedzieć, że zostanie ojcem
-Ada chciałam mu powiedzieć, ale musiał wyjść -powiedziałam patrząc na nią
-Obiecaj, że powiesz mu jak najszybciej -powiedziała i usiadła koło mnie
-Chciała bym mieć to już za sobą -powiedziałam i przytuliłam sie do siostry
-Wiem skarbie. Jeśli chcesz mogę z nim pogadać
-Nie, musze sama mu to powiedzieć
-Jesteś pewna? Wiesz, że możesz na mnie liczyć, zawsze ci pomogę jeśli będziesz tego chciała
-Wiem i bardzo ci za to dziękuje, ale o tym musze powiedzieć mu sama
-Nie dziękuj, wiesz, że zrobiła bym dla ciebie wszystko. Jeśli tylko zmienisz zdanie możesz mi powiedzieć
-Dziękuje -powiedziałam i sie położyłam. Było mi tak cholernie ciężko. Już miałam mu o wszystkim powiedzieć, ale on musiał wyjść. Wiem, że Bruno kocha swoją prace i na prawdę to rozumiem, ale czasem są ważniejsze sprawy niż to. Przynajmniej ja tak uwaźam.

Cały dzień siedziałam w domu oglądając jakieś filmy, które leciały w telewizji

-Kochanie mam do ciebie prośbę -powiedziała Ada wchodząc do mojego pokoju
-Słucham -powiedziałam i delikatnie sie uśmiechnęłam
-Ryan zaprosił mnie na kolacje i chciałam cie prosić, żebyś zajęła sie małą na góra dwie godzinki. Oczywiście jeśli nie chcesz to powiedz, nie będzie problemu
-Z chęcią zostanę z Natalią -powiedziałam uśmiechając sie do siostry
-Na pewno?
-Pewnie, że tak. Przynajmniej nie będe siedziała bezczynnie -powiedziałam. Ada zaczęła sie szykować, a ja czekałam na nią w salonie bawiąc sie z małą. Ciekawa byłam jak sie ubierze
-No siostra wyglądasz niesamowicie -powiedziałam z uśmiechem patrząc na mnie
-Tak myślisz? -spytała patrząc w lustro
-Oczywiście, że tak
-Ciesze sie -powiedziała. Była taka szczęśliwa, a ja cieszyłam sie jej szczęściem. W końcu każdemu należy sie coś od życia.
Po kilku minutach Ada wyszła, a ja siedziałam z małą na dywanie i wspólnie wzięłyśmy sie za zabawe
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 73

Gdy tylko rano sie obudziłam zauważyłam, że Bruno siedzi na kanapie na przeciwko mojego łóżka
-Co ty tu robisz? -spytałam patrząc na niego
-Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? Cały czas wczoraj do ciebie wydzwaniałem -powiedział Bruno. Widziałam po nim, że był troche ły. A nawet troche bardziej niż zły
-Przepraszam. Byłam zmęczona i poszłam spać, miałam wyciszony dźwięki więc pewnie dlatego telefon mnie nie obudził -powiedziałam.
-Wiesz jak sie martwiłem -powiedział Bruno już spokojniej i usiadł koło mnie
-Przepraszam, ale mogłeś zadzwonić do Ady -powiedziałam, gdy złapał mnie za rękę
-Byłem tak zdenerwowany, że nawet o tym nie pomyślałem -powiedział Bruno, a mnie nagle zemdliło. Od razu pobiegłam do łazienki. Po kilku minutach przemyłam twarz i z powrotem wróciłam do mojego pokoju
-Co ci jest? -spytał Bruno od razu, gdy tylko weszłam
-Nic, musiałam sie czymś zatruć -powiedziałam i usiadłam na łóżku. Skłamałam, ale tak cholernie boje sie powiedzieć mu prawdę
-Na pewno to nic poważniejszego? -spytał jak by coś podejrzewając
-Na pewno -powiedziałam, a Bruno delikatnie ucałował moje usta
-Wiesz, że cie kocham -powiedział
-Ja ciebie też
-Kochanie Phil organizuje dzisiaj małą imprezę, może przejdziemy sie?
-Nie mam ochoty na imprezę Bruno
-W takim razie nie idziemy
-Chyba źle mnie zrozumiałeś. Ty możesz iść, przecież ci nie zabraniam -powiedziałam z delikatnym uśmiechem przytulając sie do niego
-Jesteś moją kobietą więc bez ciebie nigdzie sie nie ruszam
-Ale Bruno..
-Nie ma żadnego ale. Bez ciebie nie idę i koniec
-No dobrze pójdziemy, ale od razu mówię, że ja długo nie zostanę
-Dobrze skarbie -powiedział Bruno i tak delikatnie mnie pocałował
-No gołąbeczki, koniec cmokania, Kasia musi zjeść śniadanie -powiedziała Ada i podała mi talerz z kanapkami
-Nie jestem głodna -powiedziałam i odłożyłam talerz na stolik obój
-Wiesz, że musisz o siebie teraz dbać -powiedziała Ada i wyglądała jak by w tej chwili chciała ugryźć sie w język
-Dlaczego akurat teraz? Wcześniej nie musiała? -spytał Bruno patrząc na Adę
-Myśle, że powinnaś mu powiedzieć -powiedziała Ada i wyszła.
No i co ja mam teraz zrobić? Myślałam, że ją po prostu zabije. Serce zaczęło bić jak oszalałe. Nie byłam jeszcze gotowa, żeby mu o tym powiedzieć, ale teraz nic nie zdziałam jeśli nie powiem prawdy. Patrzyliśmy na siebie tak w milczeniu. Nie mogłam wydobyć z siebie nawet jednego słowa, a Bruno patrzył na mnie zniecierpliwiony czekając aż w końcu coś powiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odcinek 72

Gdy doszłam do domu w drzwiach od razu dopadła mnie Ada zasypując pytaniami
-No i co? Byłaś u lekarza? Co mówił? -spytała Ada i patrzyła na mnie z niecierpliwością
-Co ja mam teraz zrobić? -spytałam i przytuliłam sie do siostry. Po chwili usiadłyśmy na kanapie. Ada cały czas trzymała moją rękę. Mogłam liczyć na nią zawsze, nie ważne w jakiej sytuacji. I za to właśnie byłam jej wdzięczna
-Co chcesz teraz zrobić? -spytała delikatnie
-Jak lekarz powiedział, że jestem w ciąży pomyślałam o aborcji -powiedziałam patrząc w jeden punkt na przeciwko. Zupełnie nie wiedziałam co mam teraz zrobić
-Chyba Oszalałaś! Nigdy ci na to nie pozwolę, rozumiesz -powiedziała Ada. Była zła, nawet bardzo. Nigdy nie popierała takich rzeczy
-Może oddam dziecko do adopcji -powiedziałam kompletnie bez namysłu
-Nie możesz nic takiego zrobić, słyszysz? Wiem, że jest ci ciężko i sie boisz, ale nie pozwolę na to, żebyś zrobiła cokolwiek z tym dzieckiem
-Co ja zrobię jeśli on mnie zostawi
-Nie zostawi, zostaniecie szczęśliwą rodziną. Zobaczysz, że będzie dobrze. Przecież sie kochacie już tylko dziecka wam brakuje do szczęścia
-Musisz z nim porozmawiać jak najszybciej
-Może masz racje -powiedziałam i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ada otworzyła, a do mieszkania wszedł Ryan. Przywitałam sie z nim i poszłam do siebie do pokoju. Ada po kilku minutach oznajmiła, że idą z małą do lekarza.

Zostałam sama w domu. Cały czas rozmyślałam nad tym jak powiedzieć Brunowi o ciąży. Tak bardzo bałam sie jego reakcji. Bałam sie, że mnie zostawi. Ale jeśli kocha to zostanie, prawda? A co jeśli sie mylę. Jeśli to dla niego za dużo i odejdzie. Nie przeżyje tego, za bardzo go kocham.

Myślałam tak godzinami, ale nic nie wymyśliłam. Kompletnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić

-Mogę wejść? -spytała Ada. Było już po 21
-Pewnie -powiedziałam i starałam sie uśmiechnąć, ale jakoś nie bardzo mi to wyszło
-Nie denerwuj sie tak, musisz o siebie dbać -powiedziała i położyła sie koło mnie
-Strasznie sie boje. Po tym co sie wydarzyło nie rozmawialiśmy o dzieciach aż do tej pory. Nie wiem jak on zareaguje -powiedziałam
-Wiem kochanie, ale musisz mu powiedzieć, nie możesz tego ukrywać. W końcu dziecko nic tutaj nie zawiniło, a przyczyniliście sie do tego oboje
-Wiem, musze z nim jak najszybciej porozmawiać. Ale mam do ciebie prośbę
-Jaką? Zrobię wszystko
-Nie mów narazie o tym nikomu. Nie chce, żeby ktokolwiek wiedział
-Oczywiście -powiedziała Ada i mnie przytuliła.
Po chwili znowu zostałam sama w pokoju, a moje myśli znowu krążyły wokół Bruna, ciąży i jego reakcji. Tego właśnie bałam sie najbardziej. Nie wiem nawet w jaki sposób mam mu to powiedzieć
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Spałam w ciuchach. To chyba już było dla mnie za dużo jak na jeden dzień
  • awatar HooligankaPaulinka: Nie denerwuj się, co będzie to będzie. A jak zareaguje Bruno, ty tylko będzie o nim świadczyć. Dawać następny! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›